niedziela, 5 lipca 2015

17. "Przyzwyczaiłaś mnie...że zasypiam obok ciebie."


Abi's POV:

- Chce żebyś była moja. Samolubnie, bezmyślnie moja. Bo jak można się tylko przyjaźnić z osobą, którą chcesz non stop pieprzyć?
Czy on właśnie powiedział, że chciałby uprawiać ze mną seks? O mój boże zaraz zwariuję. Założył kosmyk moich włosów za moje ucho, a później gładził palcem skórę na moim policzku. Wiem, że robi i mówi to wszystko bo jest na haju,a jutro prawdopodobnie nie będzie tego pamiętał, ale moje serce wariuje i ja zaraz umrę z zachwytu. Kiedy dotykał mojej skóry dostawałam gęsiej skórki, a później całe moje ciało wręcz się gotowało.
- Czemu musisz mi to robić? - zadał mi pytanie, a ja nie wiedziałam o co dokładnie mu chodzi. - Czemu nikt inny tak na mnie nie działa? To jest kurewsko denerwujące.
- Przepraszam. - przytuliłam się do niego, bo nie chciałam żeby zauważył, że właściwie się uśmiecham przez jego słowa, ale pewnie wyczuł to bo miałam usta na jego szyi. Uwielbiam to, a on tak nieziemsko pachnie, że mogłabym go całować ciągle i ciągle. Usiadłam na nim okrakiem i wtuliłam się w niego jak w poduszkę, przysięgam to jest najlepsze uczucie na całym świecie, a mi nie jest dane mieć je na co dzień. Sama siebie nie poznaję bo on ma dziewczynę i nie powinnam, ale to daje mi radość. Dając sobie szczęście, pewnie ranię ją, ale to przecież nie tylko moja wina racja? Usiadł ze mną wtuloną w jego klatkę piersiową, po czym zaczął wsuwać dłonie pod moją koszulkę jak poprzednio. Moje ciało zaraz całe się spięło, a później w miejscach w których mnie dotykał czułam przyjemne ciepło. Motyle rozrywały mój brzuch od środka, a  ja lekko się odchyliłam żeby na niego spojrzeć. Wtedy jego usta wylądowały na moim dekoldzie, a później poczułam jak charakterystycznie zasysa moją skórę i wiedziałam, że ma zamiar mi zrobić malinkę. W jego przypadku jest to okey, ale kiedy Dylan próbował się mną zabawić to uczucie było koszmarne. Po kilku sekundach przerwał swoje działanie i starał się ściągnąć moją koszulkę, ale byłam bez stanika dlatego protestowałam.
- Jestem naga pod spodem.
- Nie przeszkadza mi to.
Zaśmiałam się na jego słowa, bo kiedy jest na haju nie wie co mówi.
- Ale mi tak, nie chce żebyś widział mnie nago.
- Czemu?
Zachowuje się jak pięcioletnie dziecko czy mi się wydaje?
- Bo się wstydzę.
- Czego?
Tak, jest dokładnie jak pięciolatek. "Czemu?Dlaczego?Po co? Na co?"
- Bo moje cycki są małe, a ty...
- Jestem szczery, są duże jak na tak niską osobę.
- Jestem kilka centymetrów niższa od ciebie.
- Kilkadziesiąt.
- No chyba sobie żartujesz?!
- Nie. Wstań.
Wstałam, a zaraz po mnie i on. Patrzyłam trochę do góry i rzeczywiście był wyższy, ale to nie różnica jakiegoś pieprzonego metra, żeby nazywał mnie niską. Lekko podskakiwałam na łóżku i wymachiwałam ręką udając, że odległość między moim czołem a jego jest taka sama. Oczywiście kierując dłoń z mojego czoła do jego, unosiłam rękę co tylko wywołało u niego śmiech. Przyciągnął mnie do siebie, aż zapiszczałam, a później zbliżył twarz do mojego ucha.
- Kruszynka. - wyszeptał, a moje ciało znów dzisiejszego wieczoru opanował dreszcz emocji.
- Możemy iść spać? Jestem zmęczona.
Położyłam się obok niego, ale później Niall wciągnął mnie na siebie i zasnęłam wtulona w niego jak małe dziecko.

~*~

Niall Kutas: co robisz?
Abi: oglądam ;)
Niall Kutas: czyli nie jesteś zajęta
Abi: to mój serial.................
Niall Kutas: ok w takim razie będę za 5 minut
Zawsze po szkole oglądam Teen Wolf, a on psuje moje plany i nie będę wiedziała o co chodzi w następnym odcinku, a nie lubię oglądać na internecie bo ludzie spojlerują tym co się wydarzyło. Minęło dwa dni od kiedy Niall został u mnie na noc, ale jak to zwykle się działo, żadne z nas nie wracało do tego tematu. Krótko stwierdzając, było miło, ale nie zagłębiajmy się w tą sytuację. Wstałam z kanapy i nerwowo sprawdzałam czy wyglądam w miarę normalnie, ale kurwa jak zwykle moje włosy, zresztą jak cała reszta nie współpracują ze mną i wyglądam jak śmieć. Znalazłam gumkę do włosów i związałam je w koka, a może dosłownie minutę po tym usłyszałam dzwonek do drzwi. Moje serce szalało, a przecież to nic takiego, to tylko Niall. Kiedy otworzyłam mu drzwi wszedł dosłownie bez zaproszenia i mogę stwierdzić, że czuję się dość komfortowo w moim domu, bo pierwsze go zrobił to poszedł do kuchni, otworzył lodówkę i wyciągnął sobie sok. Opierając się o blat popijał sobie sok, a ja czułam się olana ciepłym moczem, dlatego  wróciłam do salonu żeby skończyć odcinek. Chwilę później dołączył do mnie i usiadł na końcu kanapy podnosząc moje nogi, a następnie kładąc je na swoich udach.
- O czym to? - wskazał palcem na ekran.
- O wilkołakach.
- Ty chory pojebie. - zaczął się śmiać,a mnie zamiast to urazić,  zaczęło bawić tak samo jak jego.
- Jesteś głupi, daj mi oglądać.
Siedzieliśmy w ciszy, a ja fangirlowałam widząc  Stilesa i Liama. Czułam, że mi się przygląda przez co moje policzki prawdopodobnie nabrały rumieńców, aż w końcu przesunął się do mnie i prawie na mnie leżąc zaczął mnie całować.
- Kiedy to się skończy? - zapytał odrywając się na chwilę ode mnie.
- Niedługo, daj mi oglądać.
Usiadł znów na swoim miejscu, ale po kilku minutach znów był przy mnie. Złapał moją twarz w swoje dłonie, po czym znów przywarł do moich warg, tak że po chwili zabrakło mi powietrza.
- Czy możesz przez kolejne dziesięć minut mi nie przeszkadzać?
- Nie zwracasz na mnie uwagi.
- Oglądam, mówiłam.
- Oh pieprzyć to, wychodzimy.
Złapał mnie za rękę, a później zaczął ciągnąć w stronę drzwi. Stałam z założonymi na piersiach rękami, kiedy on zakładał swoje buty.
- Przestań się dąsać, będzie fajnie.
- Czemu po prostu nie zabierzesz gdzieś swojej dziewczyny?
- Nie sprawiaj, że zacznę żałować mojego wyboru.
Przewróciłam oczami, a później starałam się znaleźć jakieś buty. Kiedy byłam już gotowa poszłam jeszcze po plecak i telefon, bo sądzę, że nie pójdziemy w jakieś miejsce, w którym mój tragiczny wygląd będzie miał znaczenie. Po pół godzinnej jeździe byliśmy po jakimś domem, a ja nie bardzo wiedziałam, z jakiego powodu mnie tutaj przywiózł. Otworzył mi drzwi, żebym mogła wysiąść z samochodu, po czym go zamknął. Złapał mnie za rękę i prowadził do drzwi wejściowych białego domu. Zadzwonił dzwonkiem i patrząc na mnie lekko się uśmiechnął. Mogłam usłyszeć, że ktoś właśnie zbliża się do drzwi, a po chwili zaczęły się one uchylać, ukazując za nimi dość wysoką i szczupłą blondynkę.
- Niall! - krzyknęła rzucając się w ramiona bruneta.
Gdzie my do cholery jesteśmy?!?!
- Taa.
- Wreszcie, ileż można czekać!
- Gdzie jest Theo?
- Śpi, ale właśnie miałam budzić go na obiad.
Spojrzała na mnie, a potem posłała Niall'owi pytające spojrzenie. Horan chyba zapomniał, że z nim jestem.
- A no tak poznajcie się, Denise to jest Abigail...um ta...właśnie to Abi,  Abi to jest żona Grega, Denise.
- Miło mi cie poznać. - Odezwała się pierwsza, po czym podałyśmy sobie dłonie.
- Mnie ciebie również.
Weszliśmy do środka i od razu usiedliśmy w jadalni, a Denise poszła po Theo.
- Czemu mnie tu zabrałeś?
- A czemu nie?
Przerwała nam żona Grega wchodząc z małym na rękach.
- Abiiiiiiiiiiii. - krzyknął chłopiec,a po chwili był już na moich kolanach tuląc się do mnie.
- Okay widzę jak to jest, a ja coś ci kupiłem. - Horan droczył się z nim, po czym zabrał  go ode mnie i zaczął łaskotać. Chłopiec śmiał się, krzycząc żeby przestał, albo że potrzebuje samolotu do stołu. Niall uniósł go nad siebie i wydając dźwięki podobne do samolotów posadził  przy stole, zaraz obok siebie.
- Abigail mogłabyś mi pomóc przynieść obiad na stół?
- Oh pewnie.
Wstałam od stołu i poszłam w kierunku kuchni, Denise stała przy kuchence nakładając  mniejszą porcję dla syna.
- Więc kim jesteś dla Nialla?
Tak myślałam, że nie chodzi o pomoc,a o wypytanie mnie.
- Um, sądzę, że nikim ważnym. My.. my - tylko się przyjaźnimy.
- Doprawdy? - zapytała z założonymi na piersiach rękami.
- No tak, my... Przyjaciele, nic więcej.
- Mam inne zdanie.
 - Dlaczego?! - byłam zdziwiona, przecież ona nie mogła nic wiedzieć.
- Może dlatego, że jedyną dziewczyną jaką tu przyprowadził jesteś Ty?
Jakby mnie to obchodziło, nie jaram się jej słowami.
- Do tego przedstawił mi cię, co w jego przypadku jest czymś wielkim.
- Um, może... Nie wiem... Może chciał... - z tego wszystkiego zaczęłam się jąkać.
- Nie tłumacz go. Ja nie wiem co mu zrobiłaś, ale złamał swoje zasady, zrobił coś wbrew swoim ogólnym regułom. Jestem w stanie twierdzić, że może coś czuć... do Ciebie oczywiście.
- Ja... nie sądzę.
- Słuchaj, ja wiem, że on potrafi być dupkiem, kompletnym skurwielem, ale życie dało mu po dupie dlatego taki jest. Zgrywa twardego, manipuluje innymi, stara się mieć kontrole nad wszystkim. Chce czuć, że ma władzę, że wszystko zależy tylko i wyłącznie od niego.
- Chodzi o to, że...
- Że co?
- Że my oboje nie potrafimy okazywać uczuć, oboje się izolujemy. Ja nie wiem, czy...
- Czy? Do sedna dziewczyno.
- Nie wiem czy znam go na tyle, by móc powiedzieć, że ma względem mojej osoby jakieś uczucia. Bynajmniej po jego zachowaniu nie da się nic jednoznacznie wywnioskować, bo jest tak cholernie pokręcony. Ja...
- Uwierz mi na słowo. Niall nigdy, nigdy nie przyprowadził do nas dziewczyny, nigdy nikogo mi nie przedstawiał. Jeśli nie wierzysz swojej intuicji, zaufaj mnie. Dziewczynie która zna jego problemy, bo jest po części jego doktorką...
- Wiem jak to jest być zranioną... nie chce..
- Boisz się, że wszystko spaprze?
- Yhm.
- Jeśli nie spróbujesz dać mu szansy, nigdy się nie dowiesz czy warto było.
- Sama mówiłaś, że nikogo ci nie przedstawiał i..
- Może nikt nie był tego wart?
Zabrała talerz dla siebie i dla Theo, a ja wzięłam porcję moją i Horana i zaniosłyśmy wszystko do jadalni. Myślałam przez cały czas o tym co mi powiedziała i nie wiedziałam jak mam sobie z tym poradzić. Siedzieliśmy u nich jeszcze dobre pół godziny, ale Denise musiała jechać na lotnisko odebrać Grega, więc my z Niallem pożegnaliśmy się i wyszliśmy, Horan rzucił jeszcze tekstem na odchodne "To co zawsze" wsiadając do auta. Zapięłam pasy i czekałam aż ruszymy, ale on wysiadł jeszcze i podszedł do Denise. Starałam się na nich nie patrzeć, tylko udawałam, że sprawdzam coś w telefonie, jednak pokusa zerknięcia była zbyt silna, a kiedy mój wzrok padł na twarz Nialla dałabym sobie rękę uciąć, że powiedział "z nią jest inaczej". Byłam tego pewna, a może po prostu chciałam to widzieć? Skrępowana spuściłam znów wzrok na ekran telefonu i przeglądałam twittera. W końcu Niall wsiadł do auta i ruszyliśmy w drogę powrotną, znaczy tak początkowo myślałam, ale kiedy skręcił w jakąś drogę, która wiodła przez las musiałam wiedzieć co się dzieje.
- Gdzie jedziemy?
- Zobaczysz.
- Ugh nie lubię niespodzianek. - wydęłam wargi, a później wywróciłam oczami.
- Czego jeszcze nie lubisz?
- Nie lubię kwiatów.
- Każda dziewczyna lubi.
- Ja nie.
- Okey, co jeszcze?
- Nie lubię mieć zimnych stóp, zawsze są kurewsko zimne. A ty czego nie lubisz?
- Ciebie.
Zrobiło mi się przykro i to tak bardzo, bardzo. Nie wiem czy sobie żartuje i nie mam też pewności, że mówi to poważnie, ale zamilkłam i czekałam, aż wreszcie dojedziemy tam gdzie on chce. Kiedy zaparkował okazało się, że nie jest to jakieś odludzie w środku lasu, ale dość spora miejscowość i zgaduję, że obchodzą jakieś święto bo jest masa ludzi. Wysiedliśmy z auta, po czym Niall je zamknął i łapiąc mnie za rękę szedł w kierunku drewnianej bramy. Kiedy ją przekroczyliśmy Horan stanął w kolejce, a ja nadal nie wiedziałam o co w tym wszystkich chodzi i na co tak dokładnie czekamy. Dopiero kiedy przyszła nasza kolej i Niall kupił dwa lampiony, zrozumiałam że to będzie coś w stylu światełka do nieba i cała w środku trzęsłam się z radości.
- To jest takie świetne, skąd wiedziałeś, że takie coś się odbędzie?
- Przypadek.
- O mój borze, ja chce już, czy możesz iść szybciej bo puszczą je bez nas?
- Jezu spokojnie Wilson.
Zaśmiał się, a później ścisnął moją dłoń i prowadził w tłum ludzi.

Niall's POV:

Jest jakaś smutna, pomimo że ciągle się uśmiecha. Coś jest nie tak i nie wiem o co dokładnie jej chodzi, ale domyślam się, że coś zjebałem. Trzymałem ją za rękę, a ona patrzyła na tych wszystkich ludzi z iskrami w oczach, jakbym właśnie podarował jej najdroższy prezent świata. To nic, że w tle gra jakaś muzyka, ktoś coś ogłasza, wokół nas toczą się rozmowy... Ja i tak całą uwagę poświęcam jej i nawet tego nie chcę, to dzieje się samo z siebie.
- To będzie przecież niesamowite!
Nie tak jak ty.
- Poważnie ja płonę z zachwytu!
- Uważaj w takim razie, bo spalisz lampion przed czasem.
I znów się uśmiecha, znów słyszę jak chichocze a to doprowadza mnie do szaleństwa bo to dzięki mnie. Kiedy zapowiedzieli, że o 20 każdy wypuszcza swój lampion sprawdziłem godzinę i zostały nam niecałe dwie minuty. Wyjąłem zapalniczkę z kieszeni i odpaliłem najpierw jej, a później mój lampion i czekaliśmy na sygnał. Kiedy każdy puścił je w  powietrze widok był niesamowity, ale kiedy spojrzałem na Abi i na to jaką radość jej to daje, taka zwykła,mała rzecz, chciałem dać jej wszystko co najlepsze.
- I'm stuck in the dark but you're my flashlight. You're gettin’ me, gettin’ me through the night... - usłyszałem, że śpiewa pod nosem moją piosenkę, a wtedy moje serce przyspieszyło bo...gdyby tylko wiedziała.
- Gdyby Jessie nakręciła tutaj teledysk, to wygrała by nim wszystko!
- Zaproponuję jej to.
- Niall będziesz zły jeśli powiem, że chce wracać? Zaraz chyba zasnę na stojąco.
Pokiwałem głową na 'nie', a później poszliśmy do samochodu. Nawet gdybym chciał to nie potrafię być na nią zły, ale nie potrafię tego wyjaśnić. Odwiozłem ją do domu i chciałem wracać, kiedy w drzwiach pokazała się jej matka i sądzę, że nie wróży to nic dobrego.
- Czy ty postradałaś rozum dziewczyno?!?! - wrzeszczała na nią, a ja miałem ochotę zamknąć jej przed nosem drzwi i zabrać Abi jak najdalej od niej. - Nie wiesz co to telefon? Mogłaś nas poinformować, że gdzieś się włóczysz! Odchodziłam od zmysłów, a ty przejażdżki z nim sobie urządzasz?!
- Nie udawaj, że aż tak cię obchodzę!
- Masz szlaban! Żdanych wyjść do odwołania i  zero spotkań z tym chłopakiem! Nie dość że jesteś tak słaba w nauce to przez niego będzie jeszcze gorzej!
- Nie ważne z kim się będę spotykała i tak nigdy nie dorównam Allison...
- Nie pyskuj do mnie i w tej chwili marsz do pokoju! A ciebie chłopcze żegnam.

Abi's POV:

W skali od 1 do 10 jak bardzo nienawidzę mojej matki? Aktualnie jakieś 13 i pół. Mam jej dość, mam dość życia, świata, całego tego pieprzonego gówna. Leżałam i płakałam, bo ja naprawdę nie mam już siły. Jestem już zmęczona porównywaniem do Allison i byciem tym gorszym dzieckiem. Byciem tym pieprzonym numerem 2. Moje oczy wyglądają jak bańki, a całe łóżko zasłane jest chusteczkami, podczas gdy ja próbuję znaleźć ukojenie oglądając, a raczej kończąc dzisiejszy  odcinek Teen Wolf'a. Wyświetliło mi się, że ktoś prosi o potwierdzenie rozmowy na skype i okazało się, że to Niall.
Boże nie!
Nie może mnie zobaczyć w takim stanie!
Odrzuciłam przychodzące połączenie, po czym wróciłam do oglądania. Nie minęło zbyt dużo czasu, kiedy znów dzwonił, ale kiedy nie odebrałam myślałam, że odpuści.
NIALL.H: Wilson wszystko gra?
Abigail.W: tak
NIALL.H: czemu kłamiesz?
Abigail.W: nie kłamię
NIALL.H: więc odbierz i daj mi sprawdzić
Wytarłam oczy i kiedy zaczął dzwonić zaczęłam się sztucznie uśmiechać, a później odebrałam.
- Mówiłam jest okey, a teraz dobranoc czy coś um...
- Jesteś tak cholernie słabą kłamczuchą, mówię ci to nie pierwszy raz.
Spojrzałam na ekran trochę dłużej i zauważyłam, że Niall leży już pod kołdrą z laptopem obok głowy. Gdybym się położyła, wydawałoby mi się, że jest tuż obok, ale chyba powinnam się rozłączyć.
- Lepiej jest powiedzieć, że jest okey, niż tracić czas na tłumaczenie czemu nie jest...
- Mam czas.
Położyłam się jak on i z ręką pod głową zapragnęłam powiedzieć mu o wszystkim co mnie boli i co sprawia, że mam ochotę odebrać sobie życie. Jednak wpatrując się w jego oczy wydawało mi się, że rozumnie mnie bez słów, że jego obecność tam po drugiej stronie i to milczenie nie idzie na marne. Po prostu leżał i mi się przyglądał, a ja zgaduję, że sama jego uwaga działa na mnie kojąco. Nie mogę powiedzieć, że od razu poczułam się świetnie, ale było mi lepiej sama nie wiem czemu.
- Chciałabym się do ciebie przytulić. - powiedziałam bez zastanowienia, a później zamknęłam oczy bo zdałam sobie sprawę, że zamiast powiedzieć to w myślach to ja właśnie wypowiedziałam to na głos. Usłyszałam jak Niall zmienia pozycję bo jego łóżko zaskrzypiało, a kiedy otworzyłam oczy siedział z laptopem na kolanach. Czuję, że nabrałam rumieńców bo jest bez koszulki, a jego mięśnie i ogólnie nagość nadal działają na mnie onieśmielająco.
- Aktualnie masz na mnie szlaban z tego co słyszałem.
- Ugh, nienawidzę jej.
- Chce cię chronić...
- Przed tobą? Pfff. Przez nią zaznałam więcej cierpienia w życiu, niż przez ciebie więc powinno być na odwrót. Tylko mówię.
- Idź spać.
Westchnęłam ciężko, a po chwili Niall się rozłączył. Napisałam kilka wiadomości do moich przyjaciół i na WhatsApp'ie Jenna wysłała zdjęcie pudełeczka. Okazało się, że Liam podarował jej tiarę i liścik"Każda księżniczka potrzebuje tiary na bal, więc czy zostaniesz moją księżniczką na studniówce?", a ja umieram z zachwytu, bo to najsłodsza rzecz na świecie. Jason zaprosił Jade, a ja nie miałam pojęcia, że sie nią interesuje. Rose idzie z Mattem, a ja... No własnie, idę zobaczyć ceremonię otwarcia, a później pewnie zmyję się do domu pooglądać jakiś serial. Prawie dostałam zawału kiedy coś strzeliło o moje okno, ale zauważyłam, że dość mocno wieje dlatego stwierdziłam, że to  przez gałęzie, które są blisko moich okien. Kiedy stało się tak po raz drugi nieco zaczęłam się bać, więc wzięłam telefon i podeszłam do okna. Wyglądałam nie ruszając firanki, żeby nie pokazać potencjalnemu zabójcy, że nie śpię. Na ścieżce prowadzącej do drzwi wejściowych zobaczyłam kogoś, ale nie byłam w stanie poznać bo jest już naprawdę ciemno. Zaczynam się bać, bo ten ktoś idzie wprost do ogrodu. To jest jak z jakiegoś horroru. Uszczypałam się w rękę żeby sprawdzić, czy aby na pewno to mi się nie śni, ale jedynie zrobiłam sobie krzywdę i będę miała siniaka, bo tak... To się dzieje naprawdę. Usiadłam na łóżku i starałam się o tym zapomnieć, bo może jednak jestem taka zmęczona od płaczu, że wszystko to tylko moje wyobrażenie? I właśnie wtedy usłyszałam pukanie do drzwi balkonowych, ale na całe szczęście zauważyłam za nimi osobę którą znam.
- Niall czy ty zwariowałeś? - mówiłam szeptem otwierając mu drzwi. - Prawie umarłam.
- Chciałaś mnie przytulić. - wzruszył ramionami, a ja zagryzłam wargę i rzuciłam mu się w ramiona bo on własnie przyszedł do mnie tylko dlatego, że miałam pieprzoną ochotę go przytulić. To jest kurewsko niesamowite, on jest cudowny i świetnie pachnie, tak że mogłabym właśnie teraz przeżyć z nim swój pierwszy raz.
- Wiesz, że moja matka zamknie mnie w tym pokoju do śmierci jeśli się dowie, że tu jesteś?
- Będziemy cicho. - uśmiechnął się do mnie, a później mnie szybko pocałował, po czym ściągnął swoje buty i koszulkę i wszedł pod kołdrę, zostawiając mi miejsce. Położyłam się obok niego, ale mój telefon zaczął wibrować i wiedziałam, że to wiadomości z grupy. Weszłam w wiadomość, żeby odpisać, że idę spać(trochę skłamię, ale muszę), ale kiedy zobaczyłam sukienkę jaką wysłała Jen w załączniku, moje usta samoistnie się uchyliły.
- Co jest? - zapytał Niall,a ja pokazałam mu zdjęcie. - To sukienka.
No brawo Sherlocku nie zauważyłam.
- Prześliczna sukienka, którą gdybym tylko miała, to poszłabym na studniówkę tylko po to, żeby się nią pochwalić.
- Jesteście dziwne.
- Oj no dalej! Spójrz na nią, jest nieziemska!
Patrzył przez ułamek sekundy na to zdjęcie, a później zabrał mi telefon, po czym zablokował go i odłożył na szafkę. Zagryzając wargę uważnie mi się przyglądał, a później cwaniacki uśmiech przebiegł przez jego twarz.
- Naprawdę przyjechałeś tylko dlatego, że chciałam cię przytulić? - dzięki ci Boże, że jest ciemno bo znów coś gadam bez sensu, a teraz płonę ze wstydu. Horan wzruszył ramionami, a później przyciągnął mnie do niego i zamknął w uścisku.
- Przyzwyczaiłaś mnie.
- Do czego?
- Że zasypiam obok ciebie.
Pieprzony Jezu Chryste właśnie umarłam.
- Nie chciałam. Znaczy...
- Nie powiedziałem, że to źle.
Przywarłam do niego, a on wetknął nos w moje włosy i chyba bliżej się już nie da być. Tak bardzo go chcę, tak cholernie bardzo mocno, ale jego dziewczyna mi nie pozwala. Ugh. No właśnie, znów robię coś czego nie powinnam. Ranię ją, dając sobie szczęście. Świat jest taki skomplikowany, a ja jeszcze bardziej go sobie komplikuje.
- Idziesz na studniówkę?
- Nie. A Ty? - fuknęłam na swoje stwierdzenie, bo przecież oczywistym jest, że idzie. - Oczywiście, że idziesz.
- Mhm.
- Kup jej kwiatka i przyjedź po nią, albo zrób takie fajne coś jak Liam.
- Co zrobił?
- Dał Jen tiarę i poprosił żeby została jego księżniczką na balu i to jest kurewsko słodkie i...
- Abi spokojnie bo braknie ci powietrza. - zaśmiał się i pocałował mnie w czoło.
- Poważnie to life goal, oni razem są przeuroczy.

Obudziłam się bo ktoś bawił się moimi włosami, ale dziwnie spokojnie przyjęłam fakt, że ktoś leży koło mnie bo poznałam charakterystyczne perfumy Nialla. Kiedy otworzyłam oczy nadal było ciemno i chciałam przez chwilę zrobić mu krzywdę, bo obudził mnie w środku nocy ale kiedy spojrzałam mu w oczy i zobaczyłam jak momentalnie się uśmiechnął, wszystkie moje dotychczasowe plany poszły się jebać.
- Musisz coś ze mną zobaczyć.
- Jakby teraz?
- Tak.
- Niall ciągle mnie gdzieś zabierasz.
- Bo chce zobaczyć kilka miejsc z tobą.
Nie wiem czy on na poczekaniu wymyśla te swoje teksty, czy mówi je każdej, ale cholera... I tak to na mnie działa. Ściągnął mnie z łóżka, bo nie chciałam wstać ze względu na to, że było mi ciepło. Ale kiedy już się ubraliśmy, zeszliśmy na dół tak żeby nikogo nie obudzić i wsiedliśmy do samochodu. Sądziłam, że powie mi gdzie zmierza, ale on tylko kaszlnął i obdarował mnie szybkim spojrzeniem. Obserwowałam drogę, ale od jakiś pięciu minut ciągle jechaliśmy przez las. Skręcił w lewo, a droga prowadziła w głąb lasu. Przerażał mnie fakt, że to miejsce było kompletnym odludziem.  Nie było tam nikogo poza nami, zwierzętami leśnymi i drzewami. W końcu Niall zatrzymał się przed jakąś bramą. Wokoło rozciągało się ogrodzenie, które miało utrudniać dostęp do czegoś. Co to było? Nadal nie wiedziałam. Spojrzałam pytająco na Horana, ale on wzruszył ramionami i zabrał z tylnego siedzenia swoją kurtkę i jakiś koc. Wysiedliśmy oboje z auta, po czym Niall zamknął wszystkie zamki. Niepewnie stąpałam po ziemi podchodząc bliżej ogrodzenia, ale wiedziałam, że on jest gdzieś za mną. To dodawało mi odwagi. Poza tym nie przywiózłby mnie w miejsce, w którym mogłoby mi się coś stać racja? Szarpiąc za bramę, dałam mu do zrozumienia, że jest zamknięta. Nie zmartwił się tym zbytnio, ponieważ przerzucił kurtkę na drugą stronę, po czym wspiął się po ogrodzeniu i zeskoczył dokładnie naprzeciwko mnie. Oddzielały nas tylko metalowe pręty, a on zdawał się być całkiem rozbawiony zaistniała sytuacją.
-Twoja kolej Wilson. - powiedział z wyczuwalną pewnością siebie w głosie.
- Powinieneś się leczyć! Nie ma mowy, że przejdę na druga stronę przez ten płot!
- Przechodź albo jesteś cipą...
- Jestem dziewczyną więc  czym mam być? Kutasem?
- Jak ty brzydko nauczyłaś się pyskować.
- Przez ciebie.
- Rusz się i przechodź!!!
Czy on właśnie na mnie krzyknął? Koniec żartów, idę skopać tyłek tego frajera.
- Jeśli się zabije, to powiedz rodzicom, że zawsze marzyłam o tym, żeby po śmierci zostać spaloną.
- Coś jak czarownice na stosie?
- Twoje żarty... tak bardzo nie śmieszne. - powiedziałam akcentując dobitnie każdy wyraz. Musiałam mu udowodnić, że dam radę przejść na drugą stronę. Chyba nie tylko jemu, bo sobie też. Ledwo co podciągnęłam się do góry, ale udało mi się usiąść z nogami po obu stronach ogrodzenia. Z góry wydawało się bardzo wysoko, pewnie się połamię jak zeskoczę.
- Złapie cię, po prostu skocz.
Podziwiałam czasami jego podejście do ludzi. Bezpośrednie, władcze i jakby trochę rozkazujące, jak jego zimne spojrzenie. Zastanawiałam się często, czy robi to wszystko, żeby tylko zaciągnąć mnie do łóżka. Czasami był oschły i groźny, ale czasami zachowywał się tak swobodnie i dojrzale, że nie mogłam być pewna jego zamiarów. Niall skrzyżował ręce na piersi, ukazując swoje pokaźne bicepsy.W wycięciu koszulki wystawały jego tatuaże, które znajdowały się na linii jego obojczyków. Nigdy nie miałam okazji, żeby zapytać go co oznaczają, ale przecież to nie moja sprawa. Zdałam sobie sprawę, że marznie mi tyłek bo miałam na sobie tylko krótkie jeansowe shorty i czerwoną koszulę w kratkę. Musiałam zejść z ogrodzenia, ale to nie było łatwe, poza tym wydawało mi się, że jest strasznie wysoko. Przełożyłam lewą nogę tak, że teraz siedziałam tyłem do Horana. Westchnęłam, bo albo nie mam na tyle odwagi, albo po prostu mu nie ufam. Co jeśli mnie nie złapie? Niech będzie jak on chce, ale jeśli mnie zawiedzie zamorduję go tutaj.
- Obiecujesz?
- Co czy obiecuje?
- No, że mnie złapiesz?
- Tak, po prostu mi zaufaj i skacz.
Zamknęłam oczy i wciągnęłam głośno powietrze. Mój puls przyspieszył, odchyliłam się lekko do tyłu i puściłam się obręczy ogrodzenia. Zdawało mi się, że lecę wieczność, a moje ciało zaraz brutalnie spotka się z ziemią. jednak lądowanie było dość miękkie, czego się nie spodziewałam.
Złapał mnie, dzięki Bogu.
Dotykałam już gruntu stopami i  chowałam głowę w jego ramionach nadal mając zamknięte oczy, kiedy usłyszałam jego głos, i przywarłam go niego jeszcze ciaśniej.
- Obiecałem. - pomasował moje plecy, a później odsunęliśmy się od siebie. - Trzymaj. - wyciągnął do mnie rękę ze swoja kurtką. W innych okolicznościach pewnie bym odmówiła, ale teraz na prawdę było mi potwornie zimno. Moje ciało drżało, na każdy kolejny podmuch wiatru. Czułam, że nie ma zamiaru szybko wrócić do domu, więc chętnie ją od niego wzięłam. Założyłam ją i wyobrażałam sobie jak w niej wyglądam, bo sięgała mi przed kolano, a rękawy były dosłownie do połowy mojej dłoni. Spojrzałam na niego, bo czułam, że się gapi. Na jego policzkach widać było dołeczki, czyli znak, że chciał się uśmiechnąć, ale bardzo powstrzymywał ten wyraz na swojej twarzy. Pokręciłam głową i szłam przed siebie po jakiejś ścieżce, którą ledwo co widziałam. On zaraz dołączył do mnie i zaczął oświetlać telefonem drogę. Było bardzo sztywno, atmosfera była jakaś napięta. Szliśmy w milczeniu, kiedy Horan złapał moją lewą dłoń i nieznacznie mnie wyprzedził ciągnąc za nim. Szliśmy dobre piętnaście minut, aż w końcu zauważyłam małe jeziorko w którym odbijał się księżyc. Zamknęłam oczy i pokręciłam głową, bo nie mam pojęcia co się stało Niallowi i czemu ostatnio go nie poznaję.
- Tu jest fajnie.
- Tylko fajnie?
- Pięknie.
- Twoje ubogie przymiotniki ranią moje uszy.
- Ty wiesz co to przymiotnik? - otworzyłam szerzej oczy i uchyliłam usta, żeby wyglądać  na zdziwioną, ale kiedy założył ręce na piersiach i pochylił głowę wiedziałam, że to był zły ruch.
- Wydaje ci się, że jesteś zabawna huh?
- Tak. - zagryzłam wargę, po czym się wyprostowałam żeby pokazać mu jak pewna siebie jestem w tej chwili.
- Błędne posunięcie Wilson.
Przybliżał się do mnie, a ja cofałam się bo nie wiedziałam co chce zrobić. Ściągnął koszulkę przez co zrobiło mi się najpierw zimno, a później gorąco bo jego mięśnie tak idealnie wyglądają, jakby był pieprzonym modelem Calvina Kleina. Później ściągnął buty i spodnie, a ja pisnęłam po on chce wejść do wody.
- Niall nie...
- Abi. - poruszał brwiami, a po chwili wyciągnął do mnie dłoń.
- Nie ma pieprzonej mowy. - kręciłam głową i nadal się cofałam, ale on zaczął biec i mnie złapał. Zdjął ze mnie kurtkę, a później wziął mnie na ręce i położył na ziemi. Ściągnął moje buty kiedy ja starałam mu się wyrwać, ale jest ode mnie silniejszy i nie dawałam mu rady. Zaczął odpinać guziki mojej koszuli, a ja śmiałam się i przy okazji co jakiś czas piszczałam. Żeby mnie uciszyć zaczął mnie całować, a później jedną ręką trzymając moje dłonie nad moją głową, starał się odpiąć guzik moich spodenek.
- Niall jest cholernie zimno, będę chora!
Nie zwracał na mnie uwagi, tylko ściągał moje spodenki. Kiedy  mu się to udało, znów wziął mnie na ręce i szedł w stronę wody.
- Niall! Wiesz, że nie umiem pływać nie rób mi tego proszę cię!
- Nigdy do mnie nie pyskuj.
- Przepraszam.
- Za późno.
- Niall proszę cię, zrobię co będziesz chciał, ale...
- Co będę chciał?!
Zatrzymał się na brzegu, a później postawił mnie na ziemi. Cała się trzęsłam z zimna. Trzymał mnie za rękę i patrzył na mnie z góry, a ja kiwałam głową, że zgadzam się na wszystko byle by nie wrzucił mnie do wody.
- W takim razie zrób mi loda.
- Niall! To nie fair, dokładnie wiesz, że tego nie zrobię!
Wzruszył ramionami, po czym znów straciłam grunt pod nogami i byłam niesiona w stronę wody. Niall będąc już po kolana w wodzie przeklnął i domyślam się, że jest kurewsko zimna, dlatego trzymałam się jego szyi jak najmocniej, po pierwsze żeby się nie utopić, a po drugie żeby było mi cieplej. Poczułam jeszcze większy chłód, kiedy moje stopy były pod wodą a wtedy wydałam z siebie pisk bo woda jest lodowata.
- Niall proszę. - zaśmiałam się nerwowo i kiedy się zatrzymał myślałam, że odpuści, a on zrobił to tylko po to żeby mnie puścić. Trzymałam się jego szyi i tylko to sprawiało, że nie byłam pod wodą która sięgała mu prawie do szyi. Przypuszczam, że bez niego woda już dawno nalałby mi się do nosa, a ja wrzeszczałabym, że się topię. Oplotłam go nogami w pasie, a głowę schowałam w zagłębieniu jego szyi.
- Zimno. - szepnęłam do niego, a on chwycił za moje pośladki, a później przesunął się rękami aż na moje uda. - Proszę. - włożyłam ręce w jego włosy, bo wydaje mi się, że to lubi, a później zaczęłam go całować. Moje wargi całe się trzęsły bo jest już listopad, a my stoimy do połowy zanurzeni w wodzie. - Niall.- całowałam go coraz zachłanniej, aż w końcu ruszył z miejsca i zaczął wychodzić na brzeg. Byłam z siebie troszkę dumna, że go przekonałam, ale później pomyślałam, że było mu po prostu zimno i zdecydował się wyjść z wody. Postawił mnie na ziemi, a ja cała się trzęsłam, więc zarzucił mi jego kurtkę na ramiona a sam poszedł po swoje ubrania. Kiedy zauważyłam, że ma zamiar ściągać bokserki pisnęłam i zasłoniłam sobie oczy, a później usłyszałam jego śmiech. Moje ciało było jak kostka lodu, kiedy poczułam jego dłonie na moich ramionach otworzyłam oczy i spotkałam się z jego najpiękniejszym uśmiechem.
 Kurwa kocham to...kocham go.
- Załóż buty bo marzną mi stopy.
- Aktualnie cała marznę, a to dlatego że zachciało ci się wejść do wody w środku nocy, co ja gadam w środku pieprzonej jesieni!
- Jak się złościsz, jesteś słodka.
Ugh kurwa przestań mnie komplementować kiedy jestem zła. Szczerzył się jak psychopata patrząc na mnie, tak że obserwatorzy mogliby pomyśleć, iż ma ochotę mnie zgwałcić. Był już o krok ode mnie, a w końcu jego dłoń znalazła się na moim policzku. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy, kiedy zaczął niebezpiecznie szybko się do mnie przybliżać. Był już dosłownie kilka milimetrów od moich ust, bo stykaliśmy się nosami, kiedy usłyszeliśmy głośne wycie syren policyjnych. Odsunęliśmy się od siebie i zaczęliśmy się wokoło rozglądać, wyszukując policyjnych radiowozów.
 - Biegniemy do auta! Szybko!
Zabrałam z piasku moje ubrania, po czym on złapał mnie za rękę i biegliśmy ile sił w nogach do samochodu, gdybym była tu sama pewnie panikowałabym, że nie zdążę im uciec i mnie wsadzą, a później moja matka mnie zabije.  On jednak śmiał się jak wariat biegnąc przed siebie,a tym samym odsuwając ode mnie stres związany z tą sytuacją. Byliśmy już w miejscu, w którym przechodziliśmy przez ogrodzenie, kiedy rozległ się odgłos jednego z policjantów.
- Jesteście otoczeni, proszę się zatrzymać i dobrowolnie oddać się w ręce policji.
Horan spojrzał na mnie i wybuchł  śmiechem, ale kiedy usłyszał szczekanie psów i zapewne dostrzegł przerażenie w moich oczach, jego mina momentalnie się zmieniła. Spoważniał i podszedł do bramy, kiedy ja już chciałam wspinać się na ogrodzenie on zakomunikował.
- Panie przodem.
Nie wiedziałam o co mu chodzi, dopóki nie spojrzałam na niego. Stał kilka metrów dalej przy otwartej furtce, a ja myślałam, że oberwę go ze skóry.
Pewnie po co przechodzić furtką, skoro można się wspinać przez ogrodzenie.
Idiota.
- Zabiję cię! - powiedziałam mijając go w przejściu i kierując się w stronę samochodu. Niall zdążył, zamknąć furtkę i wsiąść za kółko zanim policja go zauważyła, odpalił silnik i odjechaliśmy. Nie miałam ochoty na niego patrzeć, gadać z nim, być w jego towarzystwie. Wiem, cholernie często zmieniam zdanie co do niego, ale taki już jest. Nie da się go jednoznacznie określić. Jak już myślę, że jest na prawdę dobrze, to odpierdala jakiś zwód i traci maksymalnie w moich oczach.
- Czemu od razu nie mogliśmy tamtędy przejść?
- Ponieważ twój tyłek jest zbyt dobry i nie mogłem stracić takiej okazji, żeby się  na niego nie gapić kiedy wchodziłaś na ogrodzenie.
- Jesteś idiotą.
Siedziałam cała mokra na fotelu, a moje ciało całe się trzęsło. Miałam ochotę go zabić, ale też z jednej strony cieszyłam się, że mogłam z nim spędzić te (tak bardzo wkurwiające,ale i ekscytujące) chwile. Odwiózł mnie do domu i ku mojemu zaskoczeniu został na noc. Dopiero kiedy leżeliśmy przytuleni do siebie, przypomniałam sobie jego słowa:

"- Przyzwyczaiłaś mnie.
- Do czego?
- Że zasypiam obok ciebie."


*Trzy dni później, dzień studniówki*

To było oczywiste, że tak skończę. Wszyscy pójdą się bawić na imprezę, którą prawie sama zorganizowałam, a ja spędzę ten czas przed telewizorem objadając się jakimiś słodyczami. Jenna wysłała mi swoje zdjęcie i kurwa zrobiło mi się strasznie przykro, ale muszę przyznać, że wygląda przepięknie i nie mogłam, nie cieszyć się jej szczęściem. Jason dzwonił kilka razy i mi groził, że do końca mojego życia będzie chodził za mną i śpiewał, a jego głos jest okropny i umrę przez to. Wszyscy mi mówili, że nie jako jedyna pójdę sama i będzie wiele osób, z którymi mogłabym się bawić, ale to nie to samo. Nie ma się tego uczucia, że ktoś chciałby spędzić z nami ten wieczór i później wspominać go do końca życia, jako najlepszą imprezę w ostatniej klasie liceum.  Nikt nie chciał, żebym była jego studniówkową parą, ale to powinno być dla mnie oczywiste. Moja matka wychodząc do pracy jeszcze bardziej mnie dobiła, stwierdzając, że skończę jako stara panna z trzema kotami, skoro nawet na studniówkę nikt mnie zaprosił. Poniekąd czuje, że ma rację, a może i nawet się z nią zgadzam? nie jestem niczyim pierwszym wyborem i nigdy nie będę. Byłam sama w domu, dlatego kiedy ktoś zadzwonił do drzwi miałam w głowie najgorsze scenariusze, a to są właśnie skutki nadmiernego oglądania horrorów i innych mózgotrzepów w postaci seriali o seryjnych zabójcach. Spojrzałam przez wizjer, ale z nim było widać tylko coś białego. Podeszłam więc do okna, ale nie widziałam kto stoi pod domem, jedynie srebrne auto na podjeździe. Wzięłam głęboki oddech, a później otworzyłam drzwi. Mój wzrok od razu padł na dużą kartkę, na której napisane było : Micki potrzebował Minnie,Tygrysek potrzebował Kubusia Puchatka, a ja potrzebuję ciebie żeby iść na studniówkę." Zasłoniłam dłonią usta, żeby nie zacząć piszczeć z wrażenia, a wtedy zobaczyłam twarz Nialla wyłaniającą się zza kartonu papieru. Rzuciłam się na niego, tak że upuścił kartkę, a później śmiałam się jak idiotka kiedy on gdzieś szedł.
- Musisz coś zobaczyć.
Ściągnęłam brwi i lekko się od niego odchyliłam, a on ruchem głowy dał mi do zrozumienia, że mam spojrzeć do samochodu. W środku leżał bukiet chyba ze stu czerwonych róż, a jedna z nich była biała. Obok nich stała duża czarna torba z napisem 'Anette Gortz' i wtedy moje serce chyba przyspieszyło do miliona uderzeń na minutę, bo to właśnie ona projektowała sukienkę, którą kilka dni temu pokazałam Niallowi.
- Więc pójdziesz ze mną na studniówkę huh?
- A twoja dziewczyna?  - zapytałam, nadal będąc w szoku po tym co zobaczyłam.
- Aktualnie nie mam dziewczyny. - oblizał wargi nie spuszczając ze mnie wzroku.
- Dlatego prosisz żebym została twoją parą na czas studniówki?
- A co jeśli poproszę, żebyś została moją parą nawet po studniówce?


------------------------------

Za nami 17 rozdział, mam nadzieję, że się spodoba, jak go zjebałam to piszcie poprawię się w 18 :D
Liczę jak zwykle na głosy na wattpadzie i komentarze tutaj, ale o tym chyba nie muszę przypominać :D
W ogóle ostatnio przeglądałam hasztag #HPIAff na twitterze i takie miłe rzeczy piszecie, że moje serce bije jak szalone <3
dziękuje jeszcze raz!!! za wszystko!!! :D
Następny pojawi się szybciej, jeżeli zobaczę, że ten Wam się spodobał :D może jakiś piąteczek, czy soboteczka :P
Także do napisania misie i zapraszam na #HPIAff bo jutro powinna się pojawić zapowiedź 18 rozdziału :) xxx
Kocham Was mocno! <3
Pozdrawiam,
xoxo





13 komentarzy:

  1. UUUMMMAAARRRŁAAAAAM
    GEEENIAAAALNEEE
    UUUUWWIIEEELLBIIIAAAM CIIIĘ
    KOOOCHAAAM
    NIAAALL
    CHCĘ GOOOOO


    /marvellousmila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA KIEDYS UMRE CZYTAJAC TE WSZYSTKIE FF!
      -------
      Ja tez pisze ff o Niallu, ale połączyłam go z Seleną Gomez. Jeśli masz ochotę, to wpadnij, dopiero zaczynam, to dla mnie BARDZO wazne! :)
      http://steal-my-girl-fanfiction.blogspot.com/

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz jakieś i mi się spodoba to pewnie czemu nie :D Olciaa

      Usuń
  3. O mój Boże O.O To jest boskie <3
    Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurwa jebana mać ! Dlaczego ty mi to robisz i przerywasz w takim momencie ?! Niall jest tak cholernie uroczy ! <3 Czekam na następny rozdział i mam nadzieję ,że niedługo się pojawi ,bo chyba ocipieje !

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham to ff mam nadzieję że następny pojawi się szybko♡

    OdpowiedzUsuń
  6. KurwaBożeJakieToŚwietne!!! Aaaa! Już nie mogę się doczekać next'a! <3 <3 Jesteś mistrzynią! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezeli mam czekac do sierpnia na nowy rozdzial to chyba sie zabije:( !
    Boze to jest takie genialne tak sie jaram.
    Cudnie:))
    Weny życzę kochana:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Te opowiadanie jest jednym z lepszych jakie to dej pory czytałam a ten rozdział wygrał wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże Olcia szybko Next błagam rozdział zajebisty jak zawsze koffam <3

    OdpowiedzUsuń

Szablon by Selly