sobota, 24 stycznia 2015

2. "Masz więcej z kutasa w swojej osobowości, niż w swoich spodniach."


Tydzień minął na prawdę szybko, od tamtego czasu nie zrobiłam nic z balem maturalnym. Dosłownie nic, no może poza tym, że motywem ma być Disneyland, księżniczki, ich lśniące sukienki, fryzury makijaże,dokładnie jak te Disneyowskie. Ekipie spodobał się pomysł, więc byłam w siódmym niebie, bo na prawdę chce, żeby wszystko było idealnie. Niall nadal mi nie pomaga, ale mam to gdzieś. Nie widziałam go przez tydzień, oprócz dni, kiedy mieliśmy razem zajęcia, a teraz jest piątek i mam zamiar świetnie się bawić przez weekend. Mieliśmy jechać nad jezioro Lough Ennell z Rose, Jenna, Jasonem, oraz kilkoma znajomymi Jenny z zajęć tanecznych i Jasona z drużyny koszykarskiej. Właśnie pakowałam swoje rzeczy, chciałam zabrać wszystko, ale wiedziałam,że nie zmieszczę się w moją małą walizeczkę. To niesprawiedliwe, że faceci, nie potrzebują tyle rzeczy co my, no bo przecież po co im na przykład prostownica? Kremy, balsamy, odżywki do włosów, czy inne takie rzeczy. To zajmuje dosłownie masę miejsca..
- ABIGAIL! - usłyszałam, jak moja matka mnie woła. 
- Co?!
- Przyjdź tu kiedy cię wołam!!
A ty kurwa nie możesz? To w końcu ty czegoś chcesz.
- Jezu idę, przestań się drzeć.- powiedziałam to tak, że nie mogła tego usłyszeć i zeszłam na dół, bo spodziewałam się jej, w jej naturalnym środowisku czyli kuchni. 
- Tak?
- Ojciec mówił, że wybierasz się dzisiaj nad jezioro czemu ja nic o tym nie wiem?
- Już wiesz, więc?
- Przestań pyskować.
Przestań być taką zarozumiałą, wredną,ciągle poniżającą mnie matką. 
- Odpowiedziałam tylko. 
- Z kim jedziesz?
- Ze znajomymi.
- Żadnej trawki, jeśli dowiem się o czymś takim, przysięgam, że zamknę cię w domu na rok. Żadnego seksu, nie chce zostać w tak młodym wieku babcią... 
- O to nie musisz się martwić, nie jestem na tyle.. - przerwała mi.
- Tak racja jesteś zbyt dziecinna, na współżycie. Kamień z serca.
- Skończyłaś?
- Tak, zostawiamy ci 50 funtów powinno ci starczyć, na więcej nie licz.
- Dzięki huh?
Odwróciłam się i po prostu wyszłam, z tego skażonego miejsca. Skażonego jej obecnością i jej manią perfekcji i idealności mojej siostry. Skończyłam pakować moje rzeczy koło 17, a Noah powiedział, że będzie po mnie o 17.20. Miałam jeszcze czas, na sprawdzenie, czy aby na pewno zabrałam wszystko co potrzebne. Wzięłam jeszcze stary kapelusz, który rzucił mi się w oczy i prawdopodobnie pasował do mojego dzisiejszego stroju, a potem włączyłam laptop i zaczęłam przeglądać tumblra. Jak zwykle, miałam wejść tylko na chwilkę, a tak na prawdę spędziłam tam dobre 20 minut, jak nie więcej, ale kiedy usłyszałam, że ktoś podjechał pod mój dom, wrzuciłam laptopa do torby i wyszłam z pokoju. Minęłam się w salonie z mamą, która spojrzała od góry,do dołu  na mnie jak na osobę specjalnej troski, spojrzała jeszcze raz na moje spodenki, które zapewne dla niej były za krótkie i nie zasłaniały moich ud. Pokręciła głową, widziałam, że chce mi coś dogryźć, ale chyba jednak postanowiła to zostawić dla siebie. Praktycznie przed samymi drzwiami stał już Voyager, który należał do rodziców Jasona. On prowadził, a obok niego siedziała Jenna, na środku Rose i Veronica, którą kojarzyłam z muzyki,a na tyle siedzi jakiś chłopak, którego pierwszy raz widzę. Tylko obok niego było wolne miejsce, więc otwarłam drzwi i usiadłam, rzucając moją walizkę pod siedzenie. 
- Tak Abi ciebie też miło widzieć. - odezwała się Jenna, a później wszyscy zaczęli się śmiać.
- Um no tak, hej wszystkim.
A wtedy chłopak, który obok mnie siedział wyciągnął do mnie rękę.
- Jestem Dylan, Dylan Bulter, gram z Jasonem w drużynie.
- Abi Wilson miło mi cię poznać. - uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił mój gest i muszę przyznać, że ma cudowny uśmiech. Tak jest zdecydowanie bardzo przystojny. Odsunęłam lekko szybę, żeby wpuścić  trochę świeżego powietrza. Wrzesień to miesiąc, który z jednej strony lubię, a z drugiej nienawidzę. Nienawidzę bo wtedy zaczyna się szkoła, a kończą się wakacje. Pomijam fakt, że już prawie miesiąc chodzimy do szkoły, ale ja nadal nie czuje tego, że mam się wziąć za naukę bo czekają mnie egzaminy. Gdyby moja matka była mądrzejsza 17 lat temu i posłała mnie do szkoły w normalnym wieku, to nie musiałabym teraz pisać tych testów. Jestem o rok młodsza od wszystkich, chociaż zapewne nie każdy o tym wie, pomimo że spędziliśmy razem tyle lat w jednej klasie. Mimo, że to tylko rok różnicy denerwuje mnie kiedy nazywają mnie "dziewczynką" albo "maleństwem". Do tej pory nie wiem czy to ze względu na wiek, czy mój wzrost. Przez te ich przezwiska czuję się jakbym miała jakieś trzynaście lat i jakbym nie dorastała im umysłowo do pięt. 
- Abi żyjesz? - Rose machała mi ręką przed twarzą i rzeczywiście chyba odpłynęłam.
- Mhm, tak sorry.
- Jesteśmy na miejscu, chodźcie wszystko rozpakować.
Wysiedliśmy z auta, a Jason i Dylan zaczęli wynosić z bagażnika, namioty, śpiwory i zapasy alkoholu i jedzenia. My z dziewczynami poszłyśmy ścieżką, która prowadziła do jeziora. Ok jesteśmy  w środku jebanego lasu, jest tu jezioro, zaczyna się ściemniać, a ja chyba zaczynam panikować. Wiem, że wszystko będzie dobrze, ale nie jest tak łatwo wytłumaczyć to dziewczynie, która naoglądała się tysiące horrorów.  
- Ktoś chyba wpadł na taki sam pomysł jak my. - powiedziała Jenna i wskazała palcem na dwa auta stojące prawie przy samej wodzie. Podeszłyśmy bliżej, a jak się okazało weekend nad jeziorem spędza tez Zayn Malik, Liam Payne i Louis Tomlinson ze znajomymi. Są tam jakieś dwie dziewczyny, których kompletnie nie kojarzę. Zajęli nasze miejsce pod wiatą, gdzie jest miejsce na ognisko i stoliki do siedzenia. Ugh pięknie kurwa, musimy szukać czegoś innego. 
- Liam?! - Jason krzyknął zza nas, po czym wyprzedził naszą grupkę, żeby przywitać się z chłopakiem. - Siema stary co wy tu robicie?
Okay? Od kiedy Jason jest na takim poziomie znajomości z Liamem? Życie nie przestaje mnie zaskakiwać, od tygodnia. Rzuciłam pytające spojrzenie Jennie,na co ona wykrzywiła twarz i wzruszyła ramionami, po czym poszła za naszym przyjacielem w ich kierunku.
- Świętujemy rozpoczęcie nowych sezonów koszykówki i piłki nożnej, trochę piwka, trawki, kiełbaski z ogniska.
- Zajęliście nasze miejsce, możemy dołączyć? 
- Jeśli macie żarcie i piwo zapraszamy. - krzyknął Malik i zaczął witać się ze wszystkimi.
Szłam ostatnia i było mi na prawdę dziwnie, a to nie tak, że nie byłam wcześniej na imprezach czy domówkach, na których oni też byli. Kończyło to się jednak na zwykłym przywitaniu z grzeczności, a później każdy bawił się w swoim towarzystwie.Wizja spędzenia z nimi weekendu, bo wydaje mi się, że na tyle tu zostają, była dla mnie nieco nie na rękę. Miałam jedynie nadzieję, że nikt inny poza nimi się tu nie pojawi. 
- Hej Abi. 
I okay jestem zdziwiona, ale Payne kojarzy moje imię.
- Hej.
- Pomóc ci z tą walizką?
- Um nie dziękuję,nie trzeba dam radę. 
- Skoro tak mówisz, w porządku. - uśmiechnął się do mnie i poszedł pomóc chłopakom w rozstawianiu namiotów. Usiadłam na jednej z ławek pod wiatą, a obok mnie Rose, zaczęłyśmy rozmawiać, kiedy w nasze miejsce podjechało jeszcze jedno, auto i...
NO PO PROSTU KURWA NO NIE. 
-  Niall zdążyłeś jeszcze wyruchać pięć panienek? Bo kurwa ileż można jechać po piwa do sklepu, który jest trzy pieprzone minuty stąd?! - zaczął wrzeszczeć Louis, a Horan wysiadł z auta i szedł w jego stronę z zapalonym papierosem. Zaciągnął się i wypuścił dym.
- Następnym razem ty pojedziesz z tym niedorobem i będziesz czekał, aż on wybierze sobie ulubiony smak orzeszków ziemnych. Myślałem, że jak masz coś ulubionego to tylko idziesz i to bierzesz, jednak Styles zaprzecza temu światopoglądowi.
- Hej nie było solonych, więc musiałem wybrać spośród pięciu innych smaków, a tam nie było takiego, który od razu mógłbym wybrać! - wysiadał z auta Harry i tłumaczył się koledze.
- Jakim cudem wybrałeś karmelowe?! To byłby ostatnie jakie byś wybrał, nie lubisz ich. - spytał zdziwiony Tomlinson.
- Wziąłem tą paczkę i podjąłem kurwa decyzje za niego, miałem dość stania i czekania na niego. - Horan kręcił głową, po czym spojrzał w stronę wiaty, jednak szybko odwrócił wzrok. Zaciągnął się papierosem po raz kolejny, z potem zmarszczył brwi i znów spojrzał na wiatę.  Zdałam sobie sprawę, że patrzy na mnie i idzie w naszym kierunku.
- Znów się spotykamy, czy to już przeznaczenie?
- Sądzę, że to jednak przypadek, a nie przeznaczenie rządzi naszym życiem. 
- Oh zamierzasz być dziś wredną suką? Twoja bielizna pod ubraniami niszczy twój misterny plan kochanie. 
- Masz więcej z kutasa w swojej osobowości, niż w swoich spodniach.
- Wiesz  tak wiele, więc pewnie wiesz jakim dupkiem jestem kochanie. 
Ew niech przestanie, chce wymiotować. 
- Wow! Wohoo świetna postawa obronna! Skąd ją znasz?  
- Too sassy and i know it. [1] - zaczął nucić zmienione słowa piosenki i poszedł sobie, a ja wiedziałam, że to będzie zły weekend. Zły, bo on jest w tym samym miejscu co ja. 

Siedzieliśmy przy ognisku, ja oczywiście nie czułam już mojego tyłka, który pomimo ognia i jego ciepła, nadal był jak lód. Miałam wyciągnięte przed siebie nogi i trzymałam w nich ciepłe już piwo, które smakowało okropnie. Każdy był już nieźle wstawiony, oprócz mnie, Louisa i jednej z ich znajomych, która miała na imię Nelly? Melly? Albo coś w tym stylu. Nie ważne. Grali w jakieś głupie gry, a ja na prawdę nie miałam ochoty tego robić.
- Hej zgadnijcie co mamy w aucie?! - krzyknął Harry.
- WIĘCEJ TRAWKI? - bełkotał Liam opierając się o Zoe, drugą z ich koleżanek. 
- Nie Payne idź spać, obudzimy cię jak będzie czas na zioło. 
- Okey kochanie, dla ciebie wszystko. - zamknął oczy i chyba poważnie kilka sekund później zasnął.
- Mam takie proszki jak na festiwalu kolorów! CZAS NA ZABAWĘ!
- Omg Abi słyszysz to, jezu chcę chodź! - Jenna pociągnęła mnie za rękę w stronę auta, tak że wylałam swoje piwo. Każdy z nas dostał po dwa kolory, a później poszliśmy w stronę jeziora. Niall szedł przede mną, ale odwrócił się i puścił mi oczko, po czym założył swoje Ray Bany. Jest ciemno, a on chodzi w okularach. Okay? Jenna trzymała mnie za rękę, a z drugiej strony nagle, pojawił się ktoś kto chwycił moją prawą dłoń. Okazało się, że to Dylan, ale uśmiechnęłam się i  ścisnęłam jego dłoń mocniej.
- Dobra okay ludzie! - zaczął mówić Louis. - KURWA LIAM NIE ŚPIJ! Okay, więc puszczamy muzykę, a kiedy piosenka się skończy każdy z nas wyrzuca w powietrze zawartość folijki jasne? 
Każdy się zgodził, po czym zaczęliśmy tańczyć. Jenna poszła do Jasona, a ja wiedziałam, że znów będą imprezową pijaną parą jak zwykle to bywa.  Rose tańczyła obok Zoe i Liama, a ja stałam jak kołek przyglądając się im. Poczułam czyjąś rękę na ramieniu, więc się odwróciłam i dziękuję bogu, że był to Dylan. Nawet kiedy jest mocno wstawiony, nadal jest słodki.
- Zatańczymy hm?
- Um okay.
Położył dłonie na moich biodrach, a ja zarzuciłam mu ręce na szyję. Skakaliśmy w rytm piosenki i śmialiśmy się, sama tak do końca nie wiedziałam z czego. 
- Wiesz? Jesteś śliczna.
 Przysięgam pewnie byłam czerwona jak dzisiejsza koszulka Zayna, ale było ciemno, więc pewnie tego nie zauważył.
- Uh ja... um dziękuję?
- Mogę cię pocałować?
- Jeśli chcesz.
Dobra to było dziwkarskie z mojej strony, ale to tylko pocałunek. Zwykły nic nie znaczący pocałunek, a on jest na prawdę mega gorący i chciałabym wiedzieć jak całuje. Przymknęłam oczy, i czekałam aż jego wargi spotkają się z moimi kiedy muzyka przestała grać, a on zaczął krzyczeć.
- RZUCAMY!!!
Wszyscy zaczęli wyrzucać kolorowy proszek w powietrze, a ja żałowałam, że nie zmieniłam shortów na jakieś stare legginsy, które wzięłam do spania. Pomimo, że tego nie widziałam, to czułam, że do niczego po tej zabawie nie będą się nadawały. Zamknęłam oczy i wyrzucałam zawartość  mojej torebeczki, a właśnie wtedy zdałam sobie sprawę po co Horanowi były okulary, oczywiście nic nie wpadnie mu do oczu ugh. Nie mogłam powstrzymać  śmiechu kiedy zobaczyłam, że włosy Rose nie mają  już tylko różowych końcówek, ale teraz są też  zielone, niebieskie i lekko pomarańczowe na grzywce. Biała koszulka Dylana była teraz tęczowa, jego twarz taka sama.
- Wyglądasz jakby ktoś zwymiotował na ciebie tęczą.
- Jestem kolorowy i słodki.
- I do tego pijany. 
- To też. 
Rzucił we mnie czerwonym proszkiem, ale zdążyłam zamknąć oczy. Wzięłam resztki różowego proszku, który pozostał w mojej torebce i rzuciłam na niego. Miał teraz włosy podobne, do Rose. 
- Teraz jesteś kucykiem pony z krainy tęczowej.
- Nie ma czegoś takiego.
- No więc nie wiem skąd jesteś chłopcze.
Kątem oka zauważyłam jak Jason bierze Jenne i przewiesza ją przez swoje ramię, śmiałam się bo wiedziałam, że zaraz wrzuci ją do wody. Ona była pewna, że zaniesie ją do namiotu, ale kiedy zauważyła, że wchodzą do wody zaczęła piszczeć i mu się wyrywać. Nic to nie dało, bo chwilę później była podwodą.
- Jason kurwa zabiję cię!
Śmiałam się z nich, ale Louis i Zayn ściągnęli pomysł z mojego przyjaciela i także zaczęli iść w kierunku wody, z Zoe i tą drugą, której imienia nie mogę sobie przypomnieć. Dylan i Harry zaczęli biec za Rose, po czym zaczęli ciągnąć ją w kierunku wody. Biedny Liam spał na piasku, podeszłam do niego nie zwracając uwagę na piski dziewczyn, żeby sprawdzić czy bezpiecznie śpi i nie dławi się na przykład swoimi wymiocinami czy coś. Przykucnęłam przy nim i odwróciłam jego twarz, która cała była w piasku.
- Liam czy ty...
A wtedy ktoś podniósł mnie i biegł w stronę wody. Wisiałam na jego plecach, a po chudych jak patyki nogach i vansach poznałam, że to Horan. 
- Kurwa puść mnie nie umiem pływać!
- To się nauczysz.
- Puść mnie!!
Uderzałam go pięściami w plecy, a nawet chciałam ugryźć go w tyłek, bo to by go zabolało i odechciałoby mu się takiej zabawy. Najgorszy był fakt, że zbliżał się do wody,a ja wiedziałam, że może mi się coś stać. Nie umiem pływać, a do tego woda jest zimna i będę chora. Był już do połowy w wodzie i rzucił mnie w nią, zdążyłam złapać powietrza i zanurzyłam się cała pod wodą. Najgorszy był moment kiedy czułam, że nie mam gruntu pod nogami, serce waliło mi jak szalone, a ja wymachiwałam rękami i nogami, żeby tylko wydostać się na powierzchnię. Wtedy poczułam, że ktoś mnie ciągnie za ręce do góry, a kiedy moja głowa była już ponad wodą, złapałam oddech i otworzyłam oczy,  zobaczyłam Nialla.
-Pieprzony idioto, mówiłam ci że nie umiem pływać!!
- Luzuj majty Wilson, po to właśnie cię wyciągnąłem.
- O jaki ty kochany. - rzuciłam sarkastycznie. 
- Bądź miła, albo znów cię puszczę.
- Puszczać to ty się możesz.
- Masz ostry język, a w szkole jakoś tego nie pokazujesz. Ciekawe co jeszcze twój język potrafi...
- Nigdy się o tym nie przekonasz, jeśli mnie nie zabierzesz na brzeg.
- Sugerujesz, że zrobisz mi loda, jak wyciągnę cię z wody?
- Nie? Sugeruję, że jeśli mnie tu zostawisz, to albo się utopię, albo umrę z wyziębienia.
Trzymałam się jego szyi bo bałam się, że znów wyląduje pod wodą, a ja nienawidzę tego uczucia bezradności. W końcu woda sięgała mu do kolan, puściłam jego szyję i wyszłam na brzeg. Dziewczyny szły już w stronę ogniska, a chłopcy zaraz za nimi. Przy jeziorze byłam tylko ja i Niall. Odwróciłam się w jego stronę i przełknęłam ślinę, wydawało mi się, że było to słychać w całym pieprzonym lesie, który otaczał jezioro. Zaczęłam wyciskać wodę z moich włosów, które teraz były istną katastrofą. Moja koszulka i spodenki ociekały z wody, która spływała po moim ciele, materiał bluzki przykleił mi się do brzucha, Niall miał skrzyżowane ręce na piersi i mi się przyglądał.
- I na co się gapisz kretynie?
- Wyglądasz jak Joker z Batmana z tym rozmazanym makijażem. 
- Gdybyś mnie nie wrzucił do wody, teraz nie musiałbyś patrzeć na taką biologiczną katastrofę, 
- Nigdy nie powiedziałem, że to wygląda jak katastrofa.
Wyminął mnie i poszedł do ogniska, a ja zostałam sama na brzegu i starała się jakoś osuszyć. W końcu związałam włosy gumową bransoletką i zaczęłam wracać do reszty. Kiedy już tam dotarłam usiadłam przy ognisku i czekałam, aż chociaż trochę podeschną moje włosy, ale jeśli były związane wiedziałam, że to potrwa wieki. Dlatego rozpuściłam je i przeczesałam je ręką. Rose była już w namiocie i szykowała się do spania, Jason i Jen gdzieś zniknęli, a ja na prawdę wolałam nie wiedzieć co robią. Louis i Harry próbowali wnieść Liama do namiotu, ale więcej się przy tym kłócili. Zayn chodził w kółko obok samochodu i rozmawiał z kimś przez telefon. Niall siedział przy ognisku i rozmawiał z Zoe,a ta chichotała na wszystko co wypływało z jego ust, pomimo, że nie było to nawet śmieszne. Nie miałam ochoty patrzeć na ich wszystkich, więc po prostu weszłam do namiotu, który miałam dzielić razem z Rose, zmyłam makijaż i weszłam w mój śpiwór starając się zasnąć.


Obudziłam się w nocy, po czym spojrzałam na ekran i była dopiero 4 rano. Chciałam usnąć, ale to nie było takie łatwe. Przekręcałam się z boku,na bok, tyle że nic mi to nie dawało, bo ciągle słyszałam świerszcze i jakieś leśne ptaki, które mnie rozpraszały. Postanowiłam, że przejdę się kawałek, może to pozwoli mi zasnąć. Na dworze było chłodno więc założyłam bluzę i szlam ścieżką w stronę jeziora. Kiedy byłam już przy brzegu, zobaczyłam, że jakieś 300 metrów dalej jest pomost. Musiałam znowu wrócić na ścieżkę, żeby tam dojść. Było jeszcze dość ciemno, ale widziałam gdzie idę, ale kiedy usłyszałam jakieś szelesty za mną chciałam się zabić, za to że wpadłam na ten idiotyczny pomysł. Wzięłam pierwszą lepszą gałąź, która leżała blisko i szłam dalej. Szelesty się nasilały, a mi wydawało się, że ktoś mnie śledzi. Nie wiem, może to przez to, że widziałam tak wiele horrorów, teraz każda zwykła rzecz jest dla mnie milion razy straszniejsza.
 Abi ogarnij się to las, są tu zwierzęta to one hałasują. 
Kurwa a co jeśli to jakiś dzik?
Zaczęłam biec, a kiedy widziałam już pomost zwolniłam, bo tam wydawało mi się jakoś bezpieczniej. Szłam powoli z rękami w kieszeniach i kapturem na głowie, moje włosy teraz były pewnie kręcone, dlatego wolałam je zasłaniać. Wiedziałam, że nikt oprócz mnie tego nie zobaczy ale nadal czułam się niekomfortowo. Usiadłam na końcu pomostu i gapiłam się na drugi brzeg, ale widząc, że jeszcze dosyć jasno świecą gwiazdy, położyłam się na plecach i gapiłam się w niebo. Krzyknęłam i prawie umarłam kiedy jakiś blond łeb, wywracając gałkami ocznymi pojawił mi się przed moimi oczami.
Żeby mu kurwa kiedyś taki ryj na zawsze został. 
Tak gwałtownie wstałam,  że uderzyłam czołem o jego podbródek. 
- Ja pierdole ała.
- Nic ci nie będzie.
- A co jeśli złapię od ciebie jakiś syfilis? - powiedziałam pocierając czoło, na co on przewrócił oczami.
Usiadł obok mnie na pomoście i wyciągnął paczkę fajek z kieszeni, odpalił jednego papierosa i wydmuchał dym w moją stronę.
- Co tutaj w ogóle robisz?
- O to samo mogę spytać  ciebie. 
- Pierwszy zapytałem.
- Nie mogę spać.
Znów się zaciągnął i znów dym wylądował na mojej twarzy.
Jeszcze raz a go uderzę, będą mi śmierdziały włosy. 
- Tak w ogóle ten kij z którym biegłaś to miał ci służyć do obrony czy jak? 
- Z kijkami się lepiej biega.
- Aha. - zdążył odpowiedzieć i parsknął śmiechem. Walnęłam go w ramię, no bo to nie było zabawne. 
- Wyglądasz teraz... Masz wyraz twarzy jak koleś który ogląda pornola.
- To znaczy? Jest na to jakaś specyficzna twarz? - patrzył na mnie jakbym co najmniej spadła z księżyca.
- Nie, dlatego mówię. 
- Po pierwsze wszyscy faceci oglądają pornole, ok? Wszyscy faceci.
- Al..
- Każdy który mówi ci, że nie ogląda kłamie. 
Zaciągnął się i wypuścił dym, tym razem przed siebie. 
- Zboczeńcy.
- Nie zboczeńcy, taka nasza natura. No na przykład powiedz co cię podnieca?
- Yyy nie? To dość intymne a ja cię nie znam.
Chłopak roześmiał się, a ja przewróciłam oczami. 
- Jestem Niall, ty Abi przejdźmy do szczegółów. 
- Nie powiem ci.
- Dobra więc ci wytłumaczę. Podniecić laskę nie jest łatwo, no może poza kilkoma, ale faceta podnieca każdy, nawet najmniejszy goły skrawek kobiecego ciała. Czasami to denerwujące, kiedy ci staje bo zobaczysz czyjś głębszy dekold.
- Boże ty nadal jesteś pijany, bredzisz strasznie. 
Wstałam z miejsca i chciałam wrócić, do namiotu bo coraz bardziej odczuwałam chłód. Szłam przez pomost, a on mnie dogonił, po raz kolejny wypuszczając dym w moim kierunku. Spojrzałam na niego z mordem w oczach, ale zdawał się tym w ogóle nie przejmować.
- Przestań, to denerwujące.
- Jesteś śmieszna kiedy się złościsz.
-  Bawi cię kiedy jestem zła?
Wypuścił ostatni raz dym w moją twarz i wyrzucił wypaloną fajkę do wody. Moje oczy rozszerzyły się, ale szybko się opanowałam. Przygładziłam włosy, bo czułam, że zasłaniają mi pół twarzy i szłam dalej. Odwróciłam się, a on odpalał kolejnego papierosa i wiedziałam, że będzie znów to robił, żeby tylko sprawić, że będę zła. Przyspieszyłam kroku, żeby jak najmniej czasu z nim spędzić, ale on przybiegł i wyprzedzając mnie odwrócił się tak,że szedł tyłem, ale przodem do mnie. Wyciągnął fajkę w moim kierunku, ale ja pokręciłam głową, że nie chcę.
- Nie chcesz, czy nie palisz?
- Nie palę.
- Jak mam cię nie nazywać cnotką, podczas gdy ty jesteś dziewicą, nie palisz ani trawki ani fajek, a do tego pijesz tylko piwo? Powiedz mi jak? 
- Skąd niby wiesz, że jestem dziewicą do kurwy?
- A nie? 
Spuściłam głowę, bo nie potrafiłam mu się przyznać prosto w oczy, że nie spałam przez całe moje życie z żadnym chłopakiem, z dziewczyną też nie. 
- Wiedziałem.
- Przestań mówić po prostu. 
- Czekasz do ślubu?
- Przestań zadawać mi takie pytania, to na prawdę krępujące.
- To ludzkie rzeczy, czym tu się krępować?
Wzruszyłam ramionami i szłam dalej, wiedziałam, że już niedaleko i nie mogłam się doczekać kiedy wejdę znów do śpiwora i ogrzeje swoje ciało.
- Czekaj.
Położył dłoń na moim ramieniu, drugą ręką wyciągnął fajkę z ust i skierował ją w moją stronę.
- Nie.
- No dalej, nie bądź cipą Wilson.
- Nie chce się udusić.
- Kurwa nie udusisz, po prostu się zaciąg.
Chłopak obserwował mnie czekając na mój ruch,a ja tak cholernie się wahałam czy powinnam to zrobić. Raz się żyje nie? Wzięłam od niego papierosa i włożyłam go do ust. Wciągnęłam dym do płuc, ale kiedy poczułam pieczenie od razu je wypuściłam, po czym zaczęłam kaszleć.
- Ugh kurwa. Mówiłam ci!
- Jeszcze raz, spokojnie.
Nie wiem czemu, ale znowu go posłuchałam. Chciałam spróbować, nie chodziło tylko o to, że nazwał mnie cipką, potrafię to zrobić i udowodnię to nie tylko jemu, ale i sobie samej. Znów zaciągnęłam się, ale tym razem nie zaczęłam się dusić. Piekł mnie cały układ oddechowy, ale chyba mogłabym polubić to uczucie.  Zabrał mi fajkę, ale nadal stał przede mną.
- Uchyl usta.
Zrobiłam jak mówi i czekałam na to co zrobi. Zaciągnął się i przybliżył na cholernie niebezpieczną odległość, jego usta znajdowały się milimetry od moich, po czym wypuścił dym między moje wargi. To było dość fajne prawdę mówiąc, ale moje serce waliło tak mocno, że bałam się, jak zareaguje na to, jak na mnie przed chwilą zadziałała jego bliskość. Na szczęście nic nie zauważył, tylko się uśmiechnął i szliśmy razem w stronę wiaty.
- To co, jakby twój pierwszy raz ta? 
- Mhm.
- I jak było?
Odwróciłam się w jego stronę i przewróciłam oczami. 
- Oh boże, serio jesteś umysłowo na poziomie porno napaleńca.
- Jestem napalony, nawalony, naćpany, najarany... Nie znam więcej słów zaczynających się na "na", które pasują do mojego stanu.
- Najebany.
- O tak. 
- Niedojebany.
- Ej!
Nawet nie zorientował się, że to słowo nie zaczyna się na "na" zaczęłam się śmiać, bo jego twarz teraz miała chyba wyglądać na groźną. Ups nie wyszło mu. Nie wiedziałam kiedy, znaleźliśmy się obok namiotów. Horan poszedł po swojego samochodu,a ja w tym czasie weszłam do mojego namiotu i położyłam się spać. Moje próby zaśnięcia nie trwały długo, bo jakieś 5 minut później dostałam wiadomość i byłam pewna, że to od Nialla, bo każdy kto mógłby do mnie napisać, na pewno w tej chwili spał.
Niall Kutas: A wracając do tego co cię podnieca :) Nadal nic?
Abi: Nie chce nawet wiedzieć, kto ci robił zdjęcie. Mam nadzieję tylko, że to była dziewczyna. N I C.
Chciałam zasnąć, ale znów napisał.
Niall Kutas: Jeszcze chwila a pomyślę, że jesteś lesbijką.
Abi: Nigdy nie mówiłam, że wolę chłopców :) 
Niall Kutas: Poważnie?
Abi: Dobranoc.
Już nic nie odpisał, a ja miałam nadzieję, że się odczepi. Kolejny dziwny dzień, który skończył się na pisaniu z nim. Dzień w którym, zapaliłam pierwszy raz fajkę, dzień w którym tyle się wydarzyło. Tak wiele, a zarazem nic.  Co mogę stwierdzić po dzisiejszym dniu to to, że Dylan ma cudowny uśmiech i jest mega przystojny, Liam ma słabą głowę, Jen pewnie pieprzyła się z Jasonem, Rose chrapie,a Niall... a Niall ma dwa oblicza, a ja nie wiem, które jest prawdziwe. 



~*~
[1]- Niall śpiewa "I'm sassy and i know it", co oznacza jestem bezczelny i o tym wiem, na melodię piosenki "I'm sexy and i know it". 

Za nami 2 rozdział, mam cichą nadzieję, żewam się spodobał. :)
Przepraszam, za błędy jeśli jako takie się pojawiają, ale nie miałam czasu sprawdzać :/
Zmieniłam imię Noah, na Jason mam nadzieję, że to nie problem xd
Liczę na opinie w formie komentarza :)
Dziękuję, za tyle wejść na bloga!
To tylko prolog i pierwszy rozdział a jest ponad 850 wejść! <3
#HPIAff na twitterze :)
Pozdrawiam i do napisania ;* 










4 komentarze:

  1. Nie moge sie doczekac nexta ! :D mogli by sie tak czesciej droczyc i wgl. *.* xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Szukałam takiego ff coś w stylu BIAS i TDB a ty jakbyś z nieba mi spadła xD
    Świetne! Oby 3 pojawił się szybciej :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Szukałam takiego ff coś w stylu BIAS i TDB a ty jakbyś z nieba mi spadła xD
    Świetne! Oby 3 pojawił się szybciej :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy 3? Nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń

Szablon by Selly