niedziela, 7 czerwca 2015

15. "Czuję,że się w tobie zakochuje, a to jest złe..."

Abi’s POV:
Niall ma dziewczynę.

Tylko to siedzi w mojej głowie od piątku. Jestem chyba trochę smutna i trochę chyba jest mi żal, bo ta relacja, która była między nami, albo którą sobie tylko ubzdurałam była dla mnie czymś nowym. Czymś co dawało mi tak wiele szczęścia, pomimo że nie byliśmy nawet parą. Więc co mogłabym czuć wiedząc, że jest mój i tylko mój, że jestem jedyną w jego życiu? Jeśli czas jest najlepszym lekarstwem i leczy rany, a także pozwala zapomnieć, to czemu do cholery jasnej to nie działa w moim przypadku? Ja przez ten czas, czyli przez jakiś tydzień ewidentnie jakby powaga sytuacji wymagała ode mnie tego, żeby nieco ( a raczej radykalnie) zmienić moje zachowanie? Przyłapywałam się coraz częściej na tym, że  kiedy leżałam z zamkniętymi oczami i przypominałam sobie wszystko co się wydarzyło, mój żołądek dostawał pierdolca, a motyle wręcz rozrywały mi brzuch.  Był drugim facetem w moim życiu poza Jasonem, który wytrzymał ze mną tyle czasu. Co prawda nie byliśmy parą, ale z tego co zauważyłam każde nasze spotkanie go cieszyło. Wpatrywał się we mnie tymi swoimi wspaniałymi, soczyście niebieskimi oczami , a ja wiedziałam za każdym razem, że coś mnie do niego przyciąga. A może po prostu go pragnę? Może pragnę jego miłości? Czułam jak moje ciało całe się trzęsie z natłoku emocji. Przycisnęłam dłonie do twarzy i wdychałam ciężko powietrze. Walczyłam z moim ciałem, walczyłam z psychiką, która powoli zaczynała nade mną panować. Chciałabym żeby mnie teraz przytulił, żeby oplótł mnie swoimi ramionami i głaskał po plecach. Tak jak wtedy, tej pieprzonej nocy, kiedy miałam go na wyłączność. Zapowiadała się świetna sobota, ale to tylko dlatego, że miałam iść nocować do Jenny, której rodzice wyjechali, a ona zaprosiła naszą paczkę do siebie.  Będziemy się objadać, może coś wypijemy, obejrzymy babskie filmy, a Jason będzie jęczał, że nienawidzi być jedynym facetem w towarzystwie. To takie przewidywalne, ale kocham te nasze spotkania. Dzisiaj cieszę się na nie podwójnie, bo może to pozwoli mi wyplątać się z tej idiotycznej walki, która rozgrywa się w mojej głowie. Przed 16 byłam już u Jen, a jak się okazało reszta też postanowiła wcześniej do niej wpaść. Zdziwiłam się, bo był też Liam i Lou pijący piwo z Rose, a oprócz nich Dylan, który przełączał piosenki na laptopie Jen. Przywitałam się z tymi pierwszymi, a później podeszłam do Dylana żeby zająć miejsce obok niego.
- Cześć Dylan. - uśmiechnęłam się w jego stronę, a on odpowiedział mi tym samym. 
- Jesteś kolejną która mnie z nim myli. - zaśmiał się, a ja zgłupiałam bo nie miałam pojęcia o co dokładnie może mu chodzić.
- Huh?
- Jestem Matt, jego brat bliźniak.
No dosłownie kurwa jest identyczny i w życiu bym się nie spodziewała, że mogę kogoś pomylić.
- Um ja przepraszam, nie wiedziałam.
- Okey, a ty jesteś?
- Abigail, znaczy... po prostu Abi.
- Witaj po prostu Abi. 
Kiedy usłyszałam wrzaski z zewnątrz, spojrzeliśmy prawie równocześnie na drzwi do ogrodu Jenny, a później wstałam żeby sprawdzić co się tam dzieje. Moja przyjaciółka i Jason skakali na trampolinie, a Dylan robił im zdjęcia i pewnie będzie ich później tym szantażował. 
- Jason kretynie upaliłam się, a ty ewidentnie chcesz wybić mi zęby wymachując tymi twoimi łopatami.
- Czym? 
- Ręce?! Twoje ręce są jak łopaty.
- Wiesz nie narzekałaś kiedy robiłem ci palcówki. 
Okey nie chce ich słuchać bo ta rozmowa zmierza w złym kierunku, a ja nie chce słuchać o ich życiu seksualnym. Obydwoje są moimi przyjaciółmi, ale fakt, że coś miedzy nimi czasem jest i że im to nie przeszkadza jest dla mnie co najmniej dziwny i nie zrozumiem tego. Weszłam do kuchni i chciałam wziąć coś do picia, a wtedy ktoś oplótł mnie ramionami od tyłu i przytulił, a później poczułam zarost na moim policzku. 
- Abiiii. - poznałam po głosie Louisa i zaśmiałam się bo jest tak wcześnie, a on jest już taki pijany. 
- Louisssss?
- Tak to ja.
- Dzięki, że mi przypominasz bo dosłownie zapomniałam jak masz na imię i zgadywałam.
- Ty jesteś trzeźwa jeszcze? To źleeee.
- Nie piję. - pokręciłam głową, a on zmarszczył brwi, a później obrócił twarz w stronę drzwi. 
- Liam bro mamy ciężki przypadek, chodź pomóc. 
Po chwili w kuchni pojawił się Payne, a jego źrenice były ogromne.
Czy oni kurwa wszyscy zdążyli się ujarać zanim przyszłam? 
- Jaki jest problem?
- Potrzebujemy alkoholu. Dużo.
- Jak dużo?
- Jak najwięcej.
- Nie jestem w stanie Lou. 
Liam usiadł przy stole i położył twarz na blacie, a za kilka sekund słyszałam jego chrapanie i tak naprawdę nie wiedziałam czy udaje, czy poważnie zasnął. Louis miał dziwną minę, a później wyciągnął telefon i zaczął do kogoś dzwonić. Sprawdziłam jeszcze czy Liam ma jak oddychać, bo jego twarz aktualnie była w tak dziwnej pozycji, że się o niego bałam. Przekręciłam go, żeby mógł leżeć na swoim policzku, a później oparłam się o stół i usłyszałam końcówkę rozmowy Tommo, ale nie zrozumiałam za wiele z jego 'tak teraz inaczej ci urwę'. 
- Ładnie wyglądasz. - zaskoczył mnie swoim stwierdzeniem, przez co lekko uchyliłam usta.
- Um, a ty jesteś pijany.
- Jak nie jestem pijany też ładnie wyglądasz.
- W takim razie dzięki?
- Nie ma sprawy kochanie. 
Do kuchni weszła Jen, a za nią Dylan. A może to jest Matt? Nie to jest Dylan, tamten miał czerwoną koszulę w kratkę. Moja przyjaciółka usiadła na blacie, a Dylan otworzył sobie piwo i podchodząc do mnie pocałował mnie w policzek. Dzisiejszego wieczoru oni nie przestają mnie zaskakiwać, a ja czuję się dosyć dziwnie w towarzystwie samych pijanych i upalonych ludzi. 
- Jesteś jakaś smutna.
Kurwa. 
- Ja?
- Tak. - wpatrywał się we mnie i szukał czegoś w moich oczach, co pozwoliłoby mu stwierdzić, że kłamię.
- Wydaje ci się jest okay.
- Harry i Horan też jacyś dziwni, ja nie wiem co im jest. - odezwał się Lou, po czym wrócił do całowania Jenny. 
- Na pewno wszystko w porządku?
- Tak. - wymusiłam uśmiech, ale wiedziałam, że Jen mi się przygląda i się domyśli, że kłamię. Za dobrze mnie zna, żebym wciskała takie ściemy.  
- Możecie skończyć się ssać? Kurwa ja próbuję spać. - Liam podniósł głowę ze stołu i spojrzał na całujących się Louisa i Jen. Zaśmiałam się bo to wyglądało przekomicznie, a Dylan prawie zadławił się piwem. 
- Payno nie czuje jak rymuje. - Louis zaczął się śmiać, a razem z nim reszta. 
- Miłość istnieje i w końcu każdy z nas jej zazna... - Dylan wtrącił swoje pięc groszy, co zaraz sprawiło, że się we mnie zagotowało, bo pomyślałam o Niallu. W ogóle, co za idiotyczna zmiana tematu Bulter huh?
 - Samemu jest najlepiej. - stwierdziłam i upiłam łyk soku.
- Tylko tak mówisz, ale jeśli pojawi się ktoś na twojej drodze, nawet nie zauważysz kiedy się zakochasz! W życiu spotykasz tylko jedną osobę, z którą iskry lecą od samego początku...
 - To jak  pierwszy zauważysz, że niby się "zakochałam" to proszę pierdolnij mnie w łeb dobrze? - jestem już raczej zakochana, więc tylko czekać na cios.
- Abigail!
Jenna podniosła głos i spojrzała na mnie. Zawsze mówiła tak, kiedy miałam nie mieć racji i kiedy pieprzyłam głupoty. Ale co poradzę jak na prawdę nie chce, ?Widziałam jej minę i jej ręce założone na piersiach, była zła, a raczej wkurwiona, musiałam przeprosić.
- Dobrze może i masz rację, ale nie gadajmy już o tym.
Jak na zawołanie rozbrzmiał dzwonek do drzwi co było moim wybawieniem, bo ludzie się rozeszli, a w kuchni został śpiący Liam. Okazało się, że  przyjechał Harry z dostawą alkoholu, a wtedy zdałam sobie sprawę, że Lou nie da mi spokoju i karze mi pić dopóki nie będę im dorównywała upojeniem alkoholowym. Wmusiłam w siebie dwa piwa, a później trzy kieliszki wódki, a jakby tego było mało piłam Jacka Daniel'sa z colą bo Liam się obudził i stwierdził, że może bawić się dalej. Chciałam odetchnąć i kiedy większość leżała już pod kołdrami lub w śpiworach czekając na filmy, weszłam do łazienki, żeby założyć bluzkę od piżamy i doprowadzić się do normalności. Mieli racje mówiąc, że wyglądam na smutną. Nie zdawałam sobie sprawy, że mam jakiś taki inny wyraz twarzy, ale dopiero teraz kiedy dokładniej się sobie przyjrzałam, nie mogłam uwierzyć, że to co czuję wewnątrz, może być tak widoczne na wierzchu.
Trzecie film już tak ich znudził, że oprócz mnie nie spał chyba jeszcze tylko Dylan, a może też i Harry. Mogę się mylić bo on prawdopodobnie mówi przez sen, dlatego nie wiem czy komentuje coś w filmie czy bredzi coś, ale mówi tak cicho, że nie jestem w stanie ocenić. Skłamałabym mówiąc, że nawet kiedy jestem w pokoju pełnym ludzi nie myślę o Niallu.  Myślę i nie mogę się powstrzymać, a to jest najgorsze. Sama już nie jestem pewna czy coś do niego czuję, czy po prostu za bardzo się do niego przywiązałam? Bo w sumie był i nadal jest taką niespodziewaną znajomością, której nie planowałam, która pojawiła się znikąd i dała mi tyle radości, cudownych chwil i uśmiechu. Dzięki niemu poznałam tyle miejsc, tyle przeżyłam i wiem, że nigdy tego nie zapomnę. Obróciłam się na bok i zauważyłam, że Dylan uważnie mi się przygląda z zagryzioną wargą. Przysunął się do mnie, a później jego twarz zaczęła niebezpiecznie szybko zbliżać się do mojej. Bałam się, że będzie chciał mnie pocałować, ale na szczęście tylko chciał mi coś po cichu powiedzieć.
- Idziemy na górę?
- Po co?
- Pokaże ci coś.
Wstałam razem z nim i wyszłam po schodach, a później zaprowadził mnie do pokoju Jenny. Zamknął za nami drzwi, a później przyciskając mnie do nich zaczął namiętnie całować. Początkowo oddawałam pocałunek, ale kiedy mnie uniósł i położył na łóżku, zaczęłam delikatnie go odpychać, dając mu do zrozumienia, że za daleko to zachodzi i nie chce tego.
- Dylan... - przyłożył mi palca do ust i nie przerywał pocałunków.
- Mam na ciebie wielką ochotę Abi.
Całował mnie coraz bardziej zachłannie, a jego dłoń zaczęła wsuwać się pod moje piżamy. Byłam uwięziona pod ciężarem jego ciała i nie mogłam się ruszyć bo trzymał moje ręce zaraz nad moją głową. Wiedziałam co chce zrobić, ale ja tak bardzo tego nie chciałam. Starałam się mu wyrwać, ale nie jestem wystarczająco silna, żeby dać sobie z nim radę. Chciałam krzyczeć, ale w końcu zatkał mi usta swoją dłonią i całował moją szyję. Kiedy mocno zassał moją skórę jedna łza spłynęła po moim policzku, bo z Niallem malinki były czymś dość przyjemnym, a teraz mnie to bolało. Wykorzystałam chwilę kiedy starał poprawić swoją pozycję i kopnęłam go w krocze. Musiało zaboleć bo zadziałało i mogłam wybiec z pokoju. Jak najszybciej mogłam znalazłam się w korytarzu, po czym zabierając plecak z półki, założyłam buty i wybiegłam z domu mojej przyjaciółki. Na zewnątrz uderzyła mnie najpierw fala zimnego powietrza, a później kiedy moje ubrania stawały się coraz mokrzejsze, zdałam sobie sprawę, że się nie pocę tylko właśnie zaczyna padać. Biegłam ile sił w nogach, ale najgorsze było to, że miałam daleko do domu, a nie miałam jak wrócić.Pamiętałam trasę i wiedziałam, że mam niedaleko do Horana. To byłoby kompletne wariactwo dzwonić do niego w środku nocy, ale teraz pod lekkim wpływem alkoholu szłam pewnie stąpając po ziemi do domu blondyna. Byłam już cała przemoczona i zmęczona, bo jednak to nie było tak blisko jak mi się wydawało,ale kiedy zobaczyłam dom Nialla zaczęłam biec, żeby jak najszybciej znaleźć się przy drzwiach. Byłam szczerze zaskoczona, że brama do jego posesji była otwarta, ale to tylko sprawiło, że mój plan stał się łatwiejszy. Samochód Horana stał na podjeździe, a w domu świeciło się światło, czyli albo on, albo ktoś z domowników nie śpi. Kiedy wpatrywałam się w okno, jego sylwetka mignęła mi przed oczami, dlatego postanowiłam zadzwonić do drzwi. Stałam pod drzwiami pocierając swoje ramiona, żeby choć w najmniejszym stopniu się ogrzać i układałam sobie w głowie co powiem Niallowi, kiedy zapyta co tutaj robię. Szczerze się zdziwiłam, kiedy drzwi otworzyła mi jakaś ciemnowłosa piękność i zlustrowała moją sylwetkę, po czym spojrzała na moją twarz i czekała na wyjaśnienia.
- Um hej zastałam Nialla?
- Kotuś bierze prysznic. Przekazać coś od ciebie?
- Uh nie, nic nie mów.
- Coś jeszcze?
- Nie ja... Ja już sobie idę. -Zamknęła drzwi przed moim nosem zanim zdążyłam od nich odejść.
Jebana szmata. 
Początkowo jakaś część mnie jednak wierzyła, że Niall mnie okłamał, że nie ma jednak tej dziewczyny i że robi wszystko, żeby mi zrobić na złość lub coś z tych rzeczy. Jednak jak się okazuje po tym co powiedział 'kotuś', Niall ma naprawdę dziewczynę i w dodatku zajebiście ładną dziewczynę. Siedziałam na jakimś przystanku i przeszukiwałam cały plecak w poszukiwaniu czegoś słodkiego bo przez to wszystko spadł mi cukier i moja pompa szalała. Na moje ręce skapywały zimne krople i gdybym nie była pod zadaszeniem mogłabym stwierdzić, że to deszcz, jednak to były moje łzy. Rozpłakałam się bo chłopak, który według mnie był naprawdę w porządku okazał się idiotą, a Niall mi w żaden sposób nie jest w stanie pomóc, bo musi się zająć swoją dziewczyną. Sama nie wiem czemu, ale to pewnie przez alkohol wybrałam jego numer i zaczęłam dzwonić. Kiedy jednak jakiś pojazd mnie oślepił, włożyłam telefon do kieszeni  i miałam zamiar uciekać kiedy jednak okazało się, że to zwykły autobus.

Niall's POV:
Mam jakąś paranoję bo dokładnie wiedziałem, że ma przyjechać facet z zamówionym jedzeniem, a i tak z łazienki wydawało mi się, że słyszę głos Wilson. To jest chore co się dzieje ze mną od kilku dni, a największy problem to taki, że za żadne skarby nie mogę pozbyć się tych dziwnych urojeń. Mój telefon zaczął dzwonić, a wtedy na ekranie zauważyłem napis 'Cipka Wilson', którego od początku naszej znajomości nie zdążyłem zmienić.
- Tak?
W słuchawce mogłem tylko usłyszeć padający deszcz, a później jakiś zatrzymujący się pojazd.
- Wilson?
Otwierające się drwi a później jej głos.
Jaką ma pan trasę? 
Kinnegad, Broadford, Painstown, Millfarm i kończę w Lucan.
Myśli pan, że na którą tam będziemy?
Koło 4 nad ranem.
Znajdę stamtąd jakiś autobus do Dublina tak wcześnie?
Raczej nie powinno być problemu. Ale panienka nie powinna sama chodzić tak późno sama.
Nic gorszego niż pozostanie tutaj dzisiaj chyba mi nie grozi.
Po tym usłyszałem jak prawdopodobnie dał jej bilet bo podziękowała.
Po jaką cholerę jedzie do Dublina  i co się stało, że właśnie teraz?
"Nic gorszego niż pozostanie tutaj dzisiaj chyba mi nie grozi"
Co to znaczy? 
Nienawidzę siebie bo to w ogóle nie powinno mnie obchodzić, ale od kiedy usłyszałem jej głos i wiem, że gdzieś sama jedzie, że jest bez opieki moje serce przyspieszyło i to wkurwiające. Wyszedłem z łazienki, a Megan siedziała na sofie przełączając kolejne programy telewizyjne.
- Nie ma pizzy?
- Nie.
- Więc kto tutaj był?
- Jakaś zaryczana małolata, pytała o ciebie, ale później stwierdziła, że nic mam ci nie przekazywać i sobie poszła.
- Zaryczana?
- Oj no płakała. Misiek czy tak ciężko się domyślić ?
- Ta.


Abi's POV;

Było mi tak strasznie zimno i moje ubrania w ogóle nie schły. Jedyne co mnie cieszyło to, że jadę do babci i że cały weekend spędzę z nimi. Rano będę musiała zadzwonić do rodziców, że żyję i wrócę w niedzielę bo teraz jest na to za wcześnie. Jadę już jakieś trzydzieści minut, a mój tyłek jak zwykle przesadnie mnie boli.Na szczęście za chwilę będzie postój, więc będę mogła iść kupić sobie jakąś kawę i rozprostować nogi. Przestało padać i lekko się rozjaśniało, co sprawiało, że byłam mniej zmęczona pomimo prawie całej nieprzespanej nocy. W końcu autobus się zatrzymał i mogłam na stacji kupić kawę. Była okropna, nie słodka, ale chyba jeszcze bardziej sprawiła, że nie chciało mi się spać. Usiadłam na ławce i popijałam ją powoli, ale kiedy kierowca wsiadł do autobusu musiałam już wracać, żeby dojechać jakoś do babci. 
- Te Barbie?! - usłyszałam jak ktoś woła i mogłabym przysiąc, że to głos Nialla. Rozejrzałam się dookoła, ale nikogo nie było widać, dlatego zaczęłam wsiadać do autobusu. Kiedy kierowca miał już zamykać drzwi, a ja siadać na swoim miejscu, w autokarze ktoś jeszcze wsiadł, ale nie zwróciłam na to uwagi. Zostało jeszcze jakieś trzydzieści minut drogi, ale ktoś obok mnie usiadł pomimo tylu wolnych miejsc. 
- Barbie. 
No kurwa co tu robi Niall?
- Niall?
- Abi?
- Co tu robisz? 
- Siedzę.
Jesteś idiotą. 
- No ale dlaczego? 
- Ponieważ ktoś musi jechać z Tobą. Po jaką cholerę w środku nocy wymyśliłaś sobie taką wycieczkę, do tego kurwa sama? - zapytał z wyrzutem, jakby ta sytuacja z boiska nie miała miejsca i jakby wszystko między nami było w najlepszym porządku. Milczałam. Nie rozumiem swojego zachowania i chyba nigdy nie zrozumiem. Czemu nie potrafię powiedzieć wprost mu o tym co myślę, o tym co czuję? 
- Uciekłam. - powiem mu, co mi zależy.
- Co?
- Poszłam do ciebie bo miałam najbliżej, ale otworzyła twoja dziewczyna i poszłam sobie, a do domu miałam daleko i wsiadłam w autobus, żeby pojechać do babci i... - mówiłam tak szybko, że nawet sama siebie nie rozumiałam.
- Czemu przyszłaś do mnie?
- Bo Dylan chciał,um...
- Co chciał? 
- No wiesz.
Jego oczy momentalnie się rozszerzyły, a na szyi pojawiła się grubsza żyłka. Spojrzał przed siebie, a później znów bacznie mi się przyglądał. 
- Nie chciałaś tego?
- Skoro uciekłam, to chyba odpowiedź jest oczywista. 
Odwróciłam się od niego i oparłam nogi o fotel przede mną, ale było mi strasznie niewygodnie. Połowa drogi za mną, także stwierdzam, że wytrzymam to wszystko. Już nie mogę się doczekać kiedy będę u babci, kiedy będę mogła z nią porozmawiać, wypić herbatę, obejrzeć jej ulubiony serial i wreszcie być w miejscu gdzie czuję się kochana, w miejscu, w którym każdy się o mnie troszczy. Wierciłam się trochę i myślę, że dałam mu jasno do zrozumienia, że mi ciasno. Cóż jak widać nie jest na tyle inteligentny, żeby to zrozumieć bo słyszałam muzykę, czyli pewnie założył słuchawki. Usiadłam znów normalnie na swoim miejscu i założyłam ręce na piersiach, a później zaczęłam przeszukiwać plecak w celu znalezienia mojego telefonu. Dopiero po jakimś czasie gorączkowego szukania go, zdałam sobie sprawę, że mam go w kieszeni. Napisałam wiadomość na whatsapp'ie, że jadę do babci i żeby się o mnie nie martwili, po czym schowałam telefon do plecaka i znów zaczęłam się wiercić. Nie mogłam znaleźć wygodnej pozycji, a to wszystko przez to, że siedział obok i zajmował mi całą przestrzeń. Wtedy wziął moje nogi i położył na swoich kolanach, tak że siedziałam do niego przodem i plecami opierałam się o szybę. Teraz było o wiele lepiej, ale on nie zwracał na mnie uwagi tylko przełączał piosenki na swoim telefonie.
Ma dziewczynę więc kurwa niech to wreszcie do mnie dotrze. 
Musiało mi być naprawdę wygodnie bo zasnęłam, a obudziłam się szarpana przez Nialla bo mieliśmy wysiadać. 
- Wstań Wilson! Bo zaraz odjedzie razem z tobą!
Przetarłam oczy, które pewnie rozmazały się, ale nie zwróciłam na to dużej uwagi tylko zabrałam mój plecak i wysiadłam razem z Horanem. Szedł gdzieś, ale nie miałam zamiaru iść za nim bo chce jechać do babci, a jak sprawdziłam na rozkładzie autobus będzie za niecałe dwadzieścia pięć minut. Usiadłam na przystanku i miałam zamiar czekać, ale przyszedł i złapał mnie za rękę, a później obrócił w swoją stronę.
- Idziemy coś zjeść i napić się kawy, umrę zaraz z głodu.
Przytaknęłam, bo to było jedyne mądre zdanie, które dzisiejszego dnia zdążył wypowiedzieć. Szliśmy w stronę Starbucksa mając splecione dłonie, ale zauważyłam to dopiero, gdy byliśmy przed dziewczyną, która zapytała co chcemy zamówić. Wzięłam latte i ciasto czekoladowe po czym zaczęłam oddalać się od lady i szukać wolnych miejsc żeby gdzieś usiąść, a on uśmiechnął się do ekspedientki i powiedział do niej 'to co zawsze Mary'. Po chwili siedział już naprzeciwko mnie i gapił się, tego nie lubiłam. Zawsze wydawało mi się, że jestem brudna na twarzy, albo że coś ze mną nie tak. Z początku myślałam, że nie zainteresuje się tak bardzo moją twarzą i po chwili zmieni obiekt, który będzie śledził jednak się myliłam. To była wręcz dla mnie katorga kiedy tak nieustannie jego oczy patrzyły się w moje, byłam tak skrępowana, że zainteresowałam się chusteczkami, które znajdowały się na stoliku. Zbawieniem okazał się być głos dziewczyny, wołającej nasze imiona. Wtedy Horan wstał i poszedł po nasze zamówienia, wracając z nimi w ułamku sekundy. Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam, że ma dokładnie to samo co ja. Znaczy... Zamówił to samo co ja, powiedział jej 'to co zawsze' więc musi często zamawiać to samo. Też lubi latte i czekoladowe ciasto. Przypadek? Dziwni mnie tez fakt, że często tu bywa. Zna jej imię i często zamawia to samo, a ona nadal go pamięta.
- Smacznego. - Jego głos wyrwał mnie z zamyślenia, bo po raz kolejny dzisiejszego dnia uciekłam gdzieś myślami. Pokiwałam tylko głową i chwyciłam najpierw za kawę, tego mi było teraz trzeba. Gdy poczułam znajomy smak, czułam się jak w raju. Jestem uzależniona od tak słabej kawy, ale cóż poradzić. Każdy ma jakieś upodobania tak?
- Tak właściwie skąd wiedziałeś gdzie jadę i...um?
- Jak do kogoś dzwonisz, następnym razem się rozłączaj jeśli nie masz zamiaru rozmawiać. 
- Ja...Przepraszam. Nie musiałeś...
- Wiem. 
Siedziałam w pół żywa na kanapie i kończyłam jeść ciasto. Co chwilę ziewałam i moje oczy pewnie były podkrążone przez to, że się nie wyspałam.
- Chyba ktoś tu wczoraj zabalował.- powiedział z rozbawionym głosem.
- Bardzo śmieszne.
Odstawiłam pusty talerz, a później piłam kawę bo tylko ona mi została. Niall szedł zapłacić więc dałam mu pieniądze i układając ręce na stoliku położyłam na nich głowę i zamknęłam na chwilę oczy. Myślę, że gdyby Niall nie wrócił do stolika, pewnie bym przy nim zasnęła. 
- Idziemy.
- Nie mam siły, daj mi chwilę.
- Wilson.
- Niall, proszę cię o pięć pieprzonych minut. Jeśli nie chcesz, to po prostu sobie idź i wracaj do dziewczyny.
- Deirdre! - powiedział nieco głośniej, dlatego obróciłam w jego stronę głowę i otwarłam oczy. Przykucnął przede mną, poklepał swoje plecy, a dla mnie to był znak. Wstałam i przylgnęłam do jego pleców, łapiąc go rękami wokół szyi, on jedną ręką podtrzymywał mnie od dołu żebym mu nie spadła. Pożegnał się z kobietą w sklepie i wyszliśmy. Miałam zamknięte oczy i pewnie wyglądało to przezabawnie dla ludzi, którzy obserwowali naszą dwójkę. Jednak w tamtej chwili najmniej mnie to obchodziło. Trzymałam się jego szyi bardzo mocno, był taki ciepły i tak zajebiście pachniał, pomimo tej godziny jazdy. Chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do tej pozycji, bo kiedy byliśmy już na przystanku nie chciałam zejść i jechać dalej, ale autobus już czekał.
- Chcesz jechać czy wolisz tu zostać?
Powtarzał to chyba pięć razy, więc musiałam w końcu zejść. A było mi tak dobrze i przyjemnie. Wsiadłam do autobusu, a on zaraz za mną i za chwilę ruszyliśmy w drogę do Dublina. Tym razem jechaliśmy krócej, a droga z dworca do domu mojej babci zajęła nam tylko kilka minut. Po szóstej rano zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi i wiedziałam, że otworzy babcia bo zawsze o tej porze chodzi po świeży chleb do piekarni, która jest dwie ulice dalej. 
- Abi kochanie! - otworzyła drzwi, a ja zaraz rzuciłam się jej w ramiona. Mogłam ją udusić, ale kocham ją najbardziej na świecie i potrzebowałam tego w tej chwili.
- Babciu.
- Fredrick chodź zobacz kto tu jest! 
Zobaczyłam dziadka idącego z fajką, ale na niego bałam się rzucić, żeby nie wytrącić z jego ust fajki i się nie poparzyć. 
- Kruszynko co ty tutaj robisz?
- Przyjechałam was odwiedzić nie cieszysz się?
- Pewnie, że się cieszę, ale pewnie twoja matka zadowolona nie będzie bo znając siebie i godzinę twojego przyjazdu to ona o niczym nie ma pojęcia?
Wzruszyłam ramionami bo tak dobrze mnie zna, ale dziadek tylko uszczypnął czubek mojego nosa i się zaśmiał. Babcia zaprosiła Nialla do środka, a później wszyscy usiedliśmy w kuchni.
- Więc przyjechałaś ze swoim chłopakiem odwiedzić swoich staruszków? 
- Właściwie to m nie jesteśmy razem, po prostu Niall...
- Chciałem dotrzymać jej towarzystwa, żeby nie jechała sama. - spojrzałam na niego, a później znów na babcię, a ona puściła mu oczko i poruszyła brwiami. 
- Tak, tak rozumiem. - położyła palec pod okiem jakby chciała niewerbalnie nam powiedzieć "a tu kurwa czołg mi jedzie" , a później poszła nastawić wodę na herbatę. Dziadek siedząc obok głaskał moje kolano, a ja musiałam wymuszać uśmiech przy Niallu, bo gdyby nie on już dawno bym płakała i siedziała w ich objęciach. 
- Abi pójdziesz z dziadkiem po chleb? Niall myślę, że pomożesz mi tutaj ze śniadaniem?
- Um tak pewnie. - Horan odezwał się spoglądając niepewnie na moją babcię, a ja zabrałam pieniądze i reklamówkę ze stołu po czym wyszłam z dziadkiem na zakupy. 

Niall's POV:

- Nie będę owijała w bawełnę i zapytam prosto z mostu. Wiesz czemu ona dzisiaj przyjechała? 
- Nie wiem.
- Daj spokój chłopcze, jeśli próbujesz kłamać. Chce po prostu wiedzieć, czy moja zwyrodniała córka znów dała jej w kość, czy stało się coś innego?
- Coś innego.
Kobieta uniosła brwi, a później wrzuciła saszetki z herbatą do kubków. Zalała je wodą, a następnie ustawiła jeden z kubków przede mną,
- Co było tak cholernie ważne i złe, że przyjechała tutaj w takim stanie?
- Takim... Um co to znaczy? - jąkałem się bo nie wiedziałem o co chodzi. Co oznacza jej"w takim stanie" ?
- Czy ty jesteś tak zaślepiony jej urodą, że nie widzisz jak smutne są jej oczy chłopcze? 
- Chodzi o to, że...
- Widzę, że spotkało ją coś złego. Widzę, że jej oczy nie świecą się tak jak zwykle kiedy do nas przyjeżdża, widzę, że zmusza się do tego żeby nie płakać. Sądzę, że to przez to, że tutaj jesteś i nie czuje się na tyle komfortowo, żeby się przy tobie rozpłakać i pokazać jak słaba jest wewnątrz. 
Jej babcia tak dobrze ją zna. Czemu ja nic nie zauważyłem? Dla mnie nadal jest tą Abi, którą poznałem dwa miesiące temu i która odwróciła mój świat do góry nogami.
- Nie jest wcale taka słaba.
- Nie jest racja. Męczy się z cukrzycą, kilka razy w nocy wstaje żeby mierzyć cukier, ciągłe zmiany insuliny, igieł, dieta, której pewnie nie trzyma, ale nie dziwię się jej bo ileż można. Moja córka nie jest idealną matką i całą uwagę zwraca jej starszej siostrze. Ty nie wiesz ile ona potrafi płakać i wymieniać swoich wad, ile razy siedzi u mnie na kolanach i płacze, że nie jest wystarczająco dobra dla rodziców i nigdy nie będzie niczyim pierwszym wyborem, bo nie zasługuje na to. Nie mam serca, kiedy leży z głową na moich kolanach i mówi mi, że kiedy odejdę z tego świata nikt jej nie pokocha. Jest słaba pod względem wiary w siebie, ona nie potrafi pokochać samej siebie.  Kiedy płacze mam ochotę wlać mojej córce na goły tyłek, bo jak własne dziecko może nie czuć się kochane przez rodziców?
- Normalnie.
- Słucham?
- Też tak się czuję, ale tylko przez jednego. Całe szczęście, że nie muszę utrzymywać z nim kontaktu.
- Ten świat jest tak popieprzony! - krzyknęła, a później zaczęła słodzić swoją herbatę. - Nie jestem w stanie tego pojąć. Mogę cię prosić o jedną rzecz?
- Myślę, że tak?!
- Jeśli nie masz w stosunku do mojej wnuczki jakiś poważnych zamiarów lepiej nie mieszaj jej w głowie i po prostu zniknij z jej życia. 
- Um...
- Tak będzie lepiej, a ona mniej wycierpi. Nie zrań jej, ona nie zasługuje na to. 
Pokiwałem głową i spojrzałem na okno, w którym zobaczyłem Abi i jej dziadka. Staruszka wyciągnęła talerze i ustawiła je na stole, a później zaczęła się uśmiechać w stronę swojego męża i wnuczki. Kiedy Abi usiadła przy stole dokładniej przyjrzałem się jej oczom i stwierdzam, że jej babcia ma rację. Nie są takie same, jak kiedy była naprawdę szczęśliwa, a ja o tym wiedziałem.

Abi's POV: 

Miałam zostać cały weekend, ale kiedy zadzwoniłam do matki zdenerwowała się i kazała mi wracać do domu. Na szczęście dziadek pożyczył nam swojego starego pickup'a, więc mogliśmy wrócić tego samego dnia.
- Jest stary ale ma niezłe wyciągi, uważaj na tą bestię. 
Zaśmiałam się razem z babcią, bo dziadek miał obsesję na punkcie "Betty" i tak, nadał imię samochodowi. 
- Stara, poczciwa Betty. - głaskał maskę samochodu i udawał, że się z nią żegna. - Kochana dowieź ich do domu i grzecznie się prowadź
- Ty stary ośle przestań się tak zachowywać bo Niall pomyśli, że masz nierówno po sufitem!
- wystarczy, że musiał zostać sam na sam z tobą rano. Myślę, że nie będzie aż tak bardzo zawiedziony moim zachowaniem Layla.
- Oj grabisz sobie staruchu. 
- W tym momencie obrażasz też siebie. Niby mam początki Alzheimera, ale nadal pamiętam, że jesteśmy z tego samego rocznika. 
Mogłabym słuchać wiecznie jak sobie dogryzają bo wiem, że to tylko żarty, ale musiałam się pożegnać i wrócić z Niallem do domu. Wsiedliśmy do auta i muszę stwierdzić, że Horan jest jakiś małomówny i unika mojego wzroku. Nie mogę go przecież do niczego zmusić. A może patrzenie na mnie też uważa za zdradę i się boi? Dobra muszę  przestać myśleć bo strasznie mi to nie wychodzi. Kiedy jechaliśmy już dobre dwadzieścia minut rozdzwonił się jego telefon, a on niezwłocznie go odebrał.
- Tak?
Cześć Ni! Czemu nie ma cię cały dzień?
- Miałem coś do załatwienia.
Co jest tak ważne, że wyjechałeś w środku nocy i wracasz dopiero teraz?
- Widocznie coś jest. 
Nie mogę jarać się tym co słyszę , nie mogę. 
Nie mogę być dla niego ważna bo on ma dziewczynę. 
Za ile będziesz?
- Postaram się jak najszybciej.
Obiecujesz?
- Tak.
Przyjedź szybko, tęsknię. 
- Pa. 
Rozłączył się, a ja obserwowałam bacznie drogę za oknem. Co jakiś czas mijaliśmy jakieś ogłoszenia, ale kiedy zwolnił mogłam je dokładnie przeczytać.
POKAZ SZTUCZNYCH OGNI I ZABAWA POD GOŁYM NIEBEM DO BIAŁEGO RANA
MIEJSKI PARK BROADFORD 29 PAŹDZIERNIKA GODZINA 21.00 
To. Jest. Dzisiaj.
OMG!!!
- Niall czy mógłbyś się zatrzymać w Broadford? 
- Po co?
- Tam jest pokaz sztucznych ogni.
- Co z tego kurwa? Nie mam czasu.
- Więc po prostu wysadź mnie tam i sobie jedź?!
- Chcesz tego?
- Tak.
Zrobił jak chciałam, a ja naprawdę po cichu liczyłam, że zostanie ze mną jednak pojechał. Moje policzki zaczęły się zapełniać łzami. I nie chodziło tylko o to, że ma mnie kompletnie w dupie, tylko o to, że tak bardzo się przywiązałam i chciałabym dzielić każdą chwilę z nim, a nie mogę. Rozglądałam się wokół, ale było tak dużo ludzi, że nie byłam w stanie znaleźć miejsca do siedzenia, dlatego stałam i czekałam, aż pokaz wreszcie się zacznie. Kiedy zaczęto odliczanie poczułam się jak w sylwestra i nie mogłam przestać się uśmiechać bo kocham ten widok. To było niesamowite, kolory, wybuchy i piski ludzi, którzy byli tak samo zafascynowani jak ja. Szkoda mi było tylko, że teraz nie będę miała czym wrócić, ale może dam jakoś radę. Kiedy w parku rozpoczęła się impreza, ja wracałam do bramy tam gdzie wysadził mnie Niall i chciałam szukać jakiegoś przystanku i połączenia do domu. Zdziwiłam się kiedy zauważyłam stojący samochód dziadka,a w nim Nialla rozmawiającego z kimś przez telefon. Gdzieś w głębi duszy cholernie się cieszyłam, że został i na mnie czekał, ale wiedziałam też, że kiedy wsiądę pewnie na mnie nawrzeszczy i powie, że zmarnował na mnie tyle czasu, a mógłby być ze swoją dziewczyną. Byłam bardzo zaskoczona kiedy wsiadłam do auta i zapięłam pasy, a Niall nie skomentował w ogóle mojego wyjścia i pomysłu, ani nawet tego, że stał i na mnie czekał. Odpalił auto i ruszył dalej, a ja chyba wolałabym żeby coś powiedział, niż tak milczał. Nie wiem czy jechaliśmy długo czy krótko bo prawdopodobnie zasnęłam, a obudziłam się kiedy byliśmy na jakimś wzgórzu i na Boga mogłabym umrzeć na zawał bo tutaj jest tak wysoko. Wysiadłam z samochodu bo Horan stał za nim i trzymał w dłoniach dwa pudełka.
- Trzymaj. - podał mi jedno, a ja obróciłam je w dłoniach żeby przeczytać co w nim jest. Zauważyłam duży napis 'zimne ognie', przez co zmarszczyłam brwi bo nie wiedziałam do czego zmierza.
- Masz teraz mini fajerwerki tylko dla siebie. 
Zagryzłam wargę i uśmiechnęłam się w jego stronę, a później wyciągnęłam jednego z pudełka i przybliżyłam go do niego.
- Możesz mi go odpalić?
Wyciągnął z drugiego pudełka jedną zapałkę i odpalił zimnego ognia. Gapiłam się w płonący ogień i nie mogłam pohamować uśmiechu bo to co zrobił jest mega kochane.Kiedy ja wymachiwałam zimnym ogniem w powietrzu od odpalił papierosa, a później wszedł na przyczepę pickup'a i wyciągnął w moją stronę rękę.
- Wchodź.
Złapałam go za rękę i weszłam do niego, pomimo że wcale to nie było na takie łatwe, jak mi się początkowo wydawało. Mój ogień przestał się palić, dlatego podałam mu wypalony patyczek.
- Zostaw to gdzieś, to wyrzucę w domu. 
Niall wywrócił oczami, a później wyrzucił przed siebie patyk. 
- Um ta, można też tak.
- Chcesz? - wyciągnął do mnie fajkę, a ja zapragnęłam poczuć tytoń w ustach. Wzięłam ją od niego, a drugą ręką wyciągnęłam kolejnego zimnego ognia z pudełka i odpaliłam go od papierosa. Horan siedział po turecku na przyczepie i wyciągnął ze schowka dwa śpiwory. Pewnie dziadek musiał mu powiedzieć, że je tam trzyma w razie gdyby w aucie zrobiło się chłodno, a stare szyby nie dały się zasunąć. Paliłam papierosa i wymachiwałam w powietrzy płonącym patyczkiem, przez co wyglądałam pewnie jakbym straciła rozum ale nie dbam o to. Niall wszedł już do jednego ze śpiworów i patrzyła na mnie, albo po prostu mi się wydawało.
- Gdybym wiedział, że masz zamiar wypalić mi całego papierosa, poczęstowałbym się całym z pudełka. 
- Um, przepraszam. - oddałam mu prawie wypalona fajkę, a później usiadłam obok niego i wyrzuciłam wypalony zimny ogień tak jak on poprzednio.
- Czemu nie jedziemy i jesteśmy tutaj?
- Bo jestem zmęczony i nie dam rady jechać, a nie chce spowodować wypadku.
- Oh, okay. - zaczęłam wślizgiwać się w drugi śpiwór, a Horan leżał już na plecach i patrzył w niebo. Byłam chyba też bardzo zmęczona bo ledwo co zdążyłam w niego wejść, poczułam taką błogą falę ciepła, że sama nawet nie wiem kiedy odpłynęłam. 
Obudziłam się w środku nocy bo październikowe noce nie są takie ciepłe jak nam się wydawało. Oddech miałam przyspieszony, a serce waliło jak szalone. Przez chwilę leżałam,nieruchomo, starając przypomnieć sobie, gdzie jestem. W końcu przypomniałam sobie,że jestem z Niallem, że on leży obok mnie, oddychając spokojnie z  lewą ręką pod głową. Podparłam się na łokciu i starałam się na niego popatrzeć w ciemności. Jego prawa dłoń była spleciona z moją i leżała jego udzie, a ja chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Sama nie wiem kiedy złapałam go za rękę, a może on mnie?  
- Czuję,że się w tobie zakochuje, a to jest złe bo ty masz dziewczynę. Nie musisz tego odwzajemniać, ale ja po prostu chce ci oddać całe moje złamane serce,móc się z tobą chociaż przyjaźnić i widzieć jak jesteś szczęśliwy z nią... 
Powiedziałam sama do siebie,będąc pewna, że on śpi. Przytuliłam policzek do jego klatki piersiowej, nasłuchując bicia jego serca i znów zasnęłam. 




------------------------------

Obiecany rozdział za 85 głosów na wattpadzie w jeden dzień xDDD
Mam nadzieję, że nie zjebałam go jakoś bardzo, jeśli tak to przepraszam :(
Także liczę na opinie i do napisania misie! <3
Pozdrawiam,
xoxo

9 komentarzy:

  1. Znowu płakałam
    Cudowny
    slodki
    Najlepszy
    Czekam na next
    Omg
    Ilysfm ♥♥♥
    N.

    OdpowiedzUsuń
  2. ten rozdział jest fantystyczny!! płakałam jak głupia haha kiedy nowy?!!!!! błagam jak najszybciej <33333

    OdpowiedzUsuń
  3. I to uczucie, kiedy ty jesteś w podobnej sytuacji jak Abi...
    Rozdział cudowny <3 Czekam na następny ^.^

    OdpowiedzUsuń
  4. I to uczucie, kiedy ty jesteś w podobnej sytuacji jak Abi...
    Rozdział cudowny <3 Czekam na następny ^.^

    OdpowiedzUsuń
  5. I to uczucie, kiedy ty jesteś w podobnej sytuacji jak Abi...
    Rozdział cudowny <3 Czekam na następny ^.^

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG! To jeden z najlepszych rozdziałów jakie czytałam! Jestem zachwycona i uwielbiam Cię dziewczyno! ♥ Mam taką ogromną nadzieję, że Niall nie spał, kiedy ona mówiła te ostatnie słowa... Chociaż z drugiej strony może by się tego wystraszył? Cholera go wie. >> Uwielbiam go jednak całym moim serduszkiem! ♥ I taak bardzo chcę, żeby byli już razem i było takie szczęśliwe zakończenie... ♥
    Czekam co jeszcze wymyślisz! :*
    WENY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa no i warto dodać, że ten rozdział aż doprowadził mnie do łez! A to jest coś jeśli chodzi o ff. :D

      Usuń
  7. jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by Selly